Ciemne strony biznesu, o których mało się mówi

Ostatnio bardzo dużo ludzi pragnie mieć własną firmę. W sieci roi się od poradników typu “Jak założyć działalność”, “Jak zdobywać klientów” albo “Jak optymalizować podatki i ZUS”. Wizja posiadania własnego biznesu jest piękna. Wstajesz o której chcesz, sam decydujesz o tym, które zlecenia przyjmujesz, z jakimi klientami chcesz pracować i ile chcesz zarabiać. Masz absolutną kontrolę nad wszystkim bo nie stoi nad Tobą szef. Znajomi zazdroszczą, narzekając na swoją pracę etatową i mówią “eh Tobie to dobrze”. Jeśli tylko “hajs się zgadza” to żyć nie umierać, prawda?

Zastanawiam się, ile osób tak naprawdę wzięło pod uwagę wszelkie nieprzyjemne rzeczy związane z prowadzeniem biznesu, zanim podjęło ostateczną decyzję o założeniu działalności?

Dzisiaj poruszam 18 przykładowych, najczęstszych problemów, z jakimi prędzej czy później muszą się zmierzyć przedsiębiorcy. To są problemy, które ja również musiałam pokonać. Myślę, że przejście przez tego typu sprawy mocno kształtuje charakter przedsiębiorcy i decyduje o tym, czy to przetrwasz czy jednak zamkniesz biznes przy najbliższej okazji.

Nie piszę tego po to, by Ciebie zniechęcać. Absolutnie nie o to mi chodzi! Piszę, żebyś wiedział dokładnie “z czym to się je” i żebyś zdawał sobie sprawę, że prowadzenie biznesu to poważne zobowiązanie i zmierzenie się z wieloma przeciwnościami. Myślę, że warto o tym wiedzieć wcześniej bo można się do tego dobrze przygotować i w momencie ich nadejścia, wszystko odbędzie się znacznie bardziej gładko.

Zaczynamy!

 

1. Brak płynności finansowej

Szczególnie na początku działalności, zanim pojawi się taka liczba klientów, która pozwoli spokojnie się utrzymać. Jeszcze nie zarabiasz wystarczająco, a już masz mnóstwo opłat – lokal, paliwo, telefon, ZUS, prąd. Dobrze jest wcześniej zgromadzić jakieś oszczędności, a w miarę zwiększania zarobków, starać się odkładać np. 10 lub 20% z każdego zlecenia na osobne konto służące inwestycjom w firmę. Warto też pamiętać o tym, by zawsze z każdego przelewu odkładać też sobie kwoty na VAT i dochodowy, żeby nigdy nie brakło i po to, aby wiedzieć, ile faktycznie mamy pieniędzy do dyspozycji. Dla mnie VAT stał się prawie niezauważalny w momencie, gdy założyłam sobie osobne konto bankowe do którego przelewam 23% z każdej faktury sprzedażowej.

2. Nierzetelni kontrahenci lub pracownicy

Pracując z różnymi firmami i zatrudniając ludzi, zdarzyło mi się wiele nieprzyjemnych i stresujących sytuacji. Ktoś zawalił termin, ktoś coś zrobił źle. Takie sytuacje były i będą się pojawiać. Trzeba być na to zawsze przygotowanym i po kilku takich wpadkach nauczyć się, jak się przed nimi zabezpieczać. Niestety wokół nas jest wiele nierzetelnych osób i warto jest mieć dobrą umowę, a także konkretne ustalenia. A przede wszystkim, dobrze weryfikować te osoby, zanim się podejmie decyzję o współpracy – mówię tu szczególnie o referencjach.

3. Prokrastynacja

Pracując we własnej firmie, jesteś sam sobie szefem. Łatwo wpaść w pułapkę prokrastynacji, kiedy wydaje się, że czasu mamy aż nadto, więc możemy sobie pozwolić na to, by najpierw zrobić coś innego, przyjemniejszego, a trudniejsze tematy odłożyć na później. I tak jedna kawka, Facebook, druga kawka, lunch, jakiś artykuł, film na YouTubie…i dzień mija jak z bicza trzasnął!  Im dłużej odkładamy pewne rzeczy, tym później trudniej jest do nich wrócić i przestawić się na tryb pracy. To już nie przelewki – mimo, że nie mamy nad sobą szefa to naszym szefem są nasi klienci – od nich zależy, czy dostaniemy wypłatę. Trzeba się nauczyć dyscypliny, dobrego zarządzania czasem i profesjonalizmu. Inaczej pewnego dnia będziesz zmuszony firmę zamknąć.

4. Sprawy papierkowe i urzędowe

Przygotowywanie umów, faktur, załatwianie spraw w urzędach, przygotowywanie dokumentów dla biura księgowego lub (odpukać) prowadzenie całej księgowości samodzielnie.. Umówmy się, to są nudne rzeczy i mało kto lubi to robić. Trzeba mieć ogromną cierpliwość do cyferek, przepisów i różnych innych szczególików, gdzie każda drobna pomyłka może się okazać fatalna w skutkach. Jeśli do tej pory myślałeś, że we własnej firmie staniesz się bardziej kreatywny bo wreszcie będziesz robić takie projekty graficzne, na jakie masz ochotę albo całymi dniami robić zdjęcia to muszę Cię zmartwić. Dojdzie Ci niestety wiele nieprzyjemnych obowiązków i kto wie, czy nie będziesz zmuszony rzeczy kreatywne rzeczy przerzucić na pracownika. Trzeba się liczyć z taką możliwością.

5. Nieporozumienia z klientami

Niestety trzeba pamiętać, że nie ze wszystkimi klientami pracuje się różowo. Nawet jeśli z początku klient wydawał się świetny do współpracy i nadawaliście na tych samych falach, zawsze może się to zmienić bo np. klient czegoś nie dopowiedział albo w praktyce okaże się, że mieliście całkiem inną wizję projektu lub sposobu pracy. A czasem zwyczajnie trafisz na mega upierdliwego klienta. Każdy z nas jest innym człowiekiem i z czasem nauczysz się, że niestety nie da się zadowolić każdego. Pogódź się z tym, że od czasu do czasu ktoś wystawi Ci negatywną opinię, mimo, że Twoim zdaniem zrobiłeś wszystko najlepiej jak umiałeś. Trzeba to uznać za normalną rzecz, która od czasu do czasu się zdarzy. To po prostu część biznesu. Przydaj się dobre zabezpieczanie swoich interesów – ponownie, dobra umowa!

6. Groźby i sprawy sądowe

Choćbyś stanął na głowie, żeby wszystko przebiegało dobrze, czasem może się zdarzyć, że nie unikniesz sprawy sądowej. Z głupiego powodu – bo np. klient uzna, że źle wykonałeś zlecenie i będzie żądał zwrotu pieniędzy, a Ty się z tym nie zgodzisz. Albo będziesz chciał zwindykować klienta bo nie zapłacił Ci za zlecenie. A może podwykonawca nie wywiązał się z umowy? Gwarantuję, że jeśli poprowadzisz firmę kilka lat, prędzej czy później taka nieprzyjemna sytuacja może się zdarzyć. Nie tylko spowoduje to Twój spadek motywacji, ale również zabierze Ci mnóstwo cennego czasu, który będziesz musiał przeznaczyć na odszukanie maili dowodowych, całej dokumentacji projektowej oraz na spotkania z prawnikiem. Biznes to nieustanne ryzyko, ale jak to mówią.. Nie ma ryzyka, nie ma zabawy 😉

7. Gorsze dni

Jeśli nie pracujesz, nie zarabiasz. Ale są takie dni, kiedy zwyczajnie Ci się nie chce albo dopadnie Cię choroba. Problem w tym, że Twojego klienta to nie powinno interesować, Ty masz obowiązek wywiązać się z umowy bez względu na wszystko. Musisz więc nauczyć się samodyscypliny , pamiętania o wszystkich terminach, a także delegowania zadań, aby w razie Twoich słabszych dni, ktoś inny mógł przejąć Twoje obowiązki.

8. Złośliwość rzeczy martwych

Akurat kiedy musisz załatwić ważną sprawę, psuje się narzędzie pracy..
Standard, ile to razy ja tak miałam! Dzisiaj ostatni dzień, żeby wysłać ważne pismo do Urzędu Skarbowego, a drukarka nie chce drukować? Albo musisz jechać na ważne spotkanie i samochód się psuje? Musisz wysłać ważnego maila, a Twój laptop padł? Ja nauczyłam się pewnych rzeczy nie odkładać na ostatnią chwilę i planować ważne wydarzenia z planem B. Niestety, ale tak to jest w życiu. Problem w tym, że kiedy umawiasz się z koleżanką na kawę i psuje Ci się samochód, zawsze możesz to przełożyć i nic wielkiego się nie stanie. Gorzej, kiedy samochód Ci się psuje, a Ty musisz być dzisiaj na ważnej konferencji bo przemawiasz jako prelegent. Albo jesteś umówiony na podpisanie ważnej umowy. No niestety, ale nigdy nie ma idealnie. Ważne by być z klientem czy partnerem biznesowym szczerym i wtedy większość osób powinna wykazać zrozumienie. Jeśli nie, to trudno, będą i takie sytuacje, kiedy po prostu z prozaicznych przyczyn stracisz ważny kontrakt albo nie dotrzymasz danej obietnicy.

9. ZUS

Chyba ulubiony powód do narzekań dla młodych przedsiębiorców. Jeszcze nie zarabiasz wystarczająco na swoje utrzymanie, a już dostajesz strzał w pysk – 1200 zł na dzień dobry co miesiąc musi wyjść z Twojego konta. Wiele firm z tego powodu upadło. Ja już od kilku lat nie mam z ZUSem nic wspólnego, ale pamiętam tą udrękę z wcześniejszych lat. Sporo ludzi lubi winą za upadek swojej firmy obarczać rząd i ZUS, ale tak naprawdę to nie tędy droga. Owszem, w kraju nie jest idealnie, ale tylu ludziom się udało, dlaczego Tobie ma się nie udać? Musisz po prostu więcej zarabiać, a to znaczy, że musisz pracować mądrze, żeby ten problem wyeliminować. To jedyne wyjście. Po prostu musisz się sprężać i szybko rozwinąć firmę, inaczej opłaty Cię zjedzą. Trochę przypomina mi to grę w Tetrisa, gdzie musisz w określonym czasie dopasować kolorystycznie spadające klocki, inaczej zasypią Ci planszę i będzie Game Over 😉 To samo jest z ZUSem – do 10-go musisz wyrobić się ze sprzedażą na określonym poziomie, żeby zrobić przelew, inaczej za chwilę ruszy postępowanie egzekucyjne (może się to wiązać z blokadą rachunku firmowego). Nie ma co się załamywać – trzeba po prostu dużo dyscypliny i motywacji do działania. I nie marnuj w pracy czasu na głupoty!

10. Złodzieje czasu

Telefony, wiadomości na FB, spotkania.. To najwięksi pożeracze naszego czasu. A czas to pieniądz – to powiedzenie szczególnie się sprawdza w przypadku biznesu. Nie pracujesz  – nie zarabiasz. Wiele osób ma z tym problem – szczególnie telefony i spotkania to takie czynniki, które zabierają najwięcej czasu i zarazem od których najtrudniej się uwolnić. Ja mam na to sposób – nie odbieram telefonów, kiedy robię coś ważnego i ograniczam spotkania do minimum. Większość spraw staram się załatwić online, a na spotkanie idę wtedy, kiedy już naprawdę nie da się czegoś pokazać czy omówić online. Kiedy mam coś zrobić, staram się to robić od A do Z, aby móc zadanie zamknąć i przejść do kolejnego. Do tego potrzebuję absolutnej ciszy i spokoju. Czasem jeden telefon potrafi całkowicie wytrącić z równowagi i spowodować taki splot wydarzeń, że przestawia się cały harmonogram na dany dzień. Dlatego ja mam zasadę: żadnych telefonów, kiedy robię coś pilnego. Z czasem Ty też będziesz musiał się nauczyć oceniać priorytety i eliminować zagrożenia, które pożerają Twój cenny czas.

11. Nieoczekiwane wydatki

Subskrypcje ściągane automatycznie z konta, paliwo, niedoszacowanie projektu. Niejeden raz zdarzą się sytuacje, kiedy np. podwykonawca wystawia Ci większą fakturę niż to przewidywałeś bo okazało się, że wyszło więcej pracy przy projekcie. Albo np. samochód się psuje i mechanik wycenia naprawę bardzo drogo. Niby wiesz, że takie wydatki zawsze się mogą zdarzyć, ale kiedy już się pojawiają, przeżywasz szok, bo akurat zaplanowałeś jakiś inny wydatek. Musisz nauczyć się planować wydatki i mieć zawsze jakieś oszczędności na czarną godzinę.

12. Windykacja

Na początku, kiedy ktoś nie zapłaci Ci faktury, jesteś grzeczny i miły, ale kiedy sytuacja powtarza się po raz drugi, trzeci, piąty… zaczyna Cię to irytować bo takie rzeczy powodują zachwianie Twojej płynności finansowej i z kolei Twoje problemy z zapłatą komuś. A jeszcze trzeba ponieść koszty windykacji.. Z czasem musisz nauczyć się, jak zabezpieczać swoje interesy, żeby do takich sytuacji nie dopuszczać (słowo klucz: zadatek) oraz jak przeprowadzić procedurę windykacyjną w większości samodzielnie.

13. Złośliwa konkurencja

Sprawdzanie Twoich cen, opowiadanie bzdur o Tobie w środowisku branżowym, kopiowanie pomysłów lub nawet kradzież intelektualna to rzeczy, które zdarzają się cały czas. Kilka razy konkurencja podebrała mi teksty ze strony, nazwę domeny, wysłała zapytanie udając zainteresowanego klienta, splagiatowała projekt czy próbowała odbić klienta. Dziecinni i złośliwi ludzie zawsze gdzieś się znajdą i z czasem człowiek coraz bardziej się na to uodparnia. Ale dla nowicjusza pierwsze takie zderzenie może być szokiem.

14. Nieregularność dochodów

Twoje zarobki uzależnione są od dochodu firmy. A ten niestety często ciężko przewidzieć – każdy miesiąc jest inny: jeden lepszy, drugi gorszy. Planowałeś podpisać kontrakt swojego życia za 3 dni? Nie zdziw się, kiedy klient zadzwoni i przełoży spotkanie o miesiąc później bo zachorował, a potem wyjeżdża na urlop. Takich sytuacji jest mnóstwo i to powoduje, że ciężko jest zaplanować inwestycje, wydatki czy przyjemności. Niestety, to już nie jest słodkie bezpieczeństwo jak na etacie, kiedy zawsze 1-go na konto wpływała stała kwota. Trzeba nauczyć się ostrożnie podchodzić do finansów, gromadzić oszczędności, sprzedawać więcej oraz wdrożyć jakiś przemyślany plan wydatków, żeby nie być zaskoczonym.

15. Praca 24/7

Kiedy pracujesz na etacie, najczęściej jest tak, że wychodząc z pracy, zapominasz o niej. Wracasz do domu i już myślisz tylko o sobie lub o swojej rodzinie. W przypadku własnej firmy jest całkiem inaczej. Myślami jest się przy niej praktycznie cały czas. Głównie dlatego, że kiedy rozwijasz biznes, masz pewien cel w głowie, który chcesz osiągnąć. Jesteś podekscytowany i cały czas generujesz w głowie nowe pomysły, a każdą wolną chwilę przeznaczasz na kolejny krok do przodu. Jeśli mieszkasz sam – to jeszcze możesz być pracoholikiem, lecz kiedy masz rodzinę – nie tak bardzo. Przynoszenie pracy do domu zwykle nie jest rozumiane przez resztę domowników. Zwłaszcza, kiedy dzieje się to codziennie, a we własnej firmie zazwyczaj  jest zawsze mnóstwo rzeczy do zrobienia. Niestety – tu nie mam dobrej rady 😀 O ile nauczyłam się już, żeby po pracy i w weekendy najpierw ustalać z mężem czy chcemy razem spędzić czas czy dajemy sobie swobodę co do tego, co kto ma robić, tak zupełnie nie wiem, jak powstrzymać zwykłą chęć pracowania non stop 🙂 Ja po prostu to uwielbiam! Kręci mnie to i czuję, że robię coś pożytecznego i że to przybliża mnie do mojej wizji wymarzonej firmy. Pamiętam jeszcze moje początki w firmie, zanim zamieszkałam z moim mężem – siedziałam przy komputerze od rana do wieczora i pewnie byłoby tak do dziś, gdybym była sama.

16. Frustracje różnego rodzaju

Są takie dni, że nie masz się nawet kiedy podrapać. Pilne terminy, jakiś fuckup, masa zapytań, ważny wyjazd.. Czasem takie rzeczy pochłaniają Cię bez reszty i po pewnym czasie dopada Cię frustracja, że w zasadzie to cały czas robisz coś dla klienta albo skupiasz się na sprawach organizacyjnych i papierkowych firmy, a nie masz czasu by zadbać o marketing i rozwój firmy. Będą takie dni, że poczujesz, że utknąłeś w miejscu – że nie jesteś zadowolony z tego, jak to wygląda, a nie masz czasu by zastanowić się, jak to zmienić. Sposobem na to jest delegowanie rzeczy innym osobom oraz automatyzacja zadań.

17. Brak internetu

A to już jest tragedia nad tragediami. Kiedy coś takiego się stanie to nie pozostaje nic innego jak się pomodlić… OK, żartuję 🙂 Brak internetu może komplikować pracę, zwłaszcza jeśli masz ważny deadline do zrobienia i mało czasu. Może trzeba ruszyć w miasto i poszukać jakiejś miłej kawiarni z dostępem do internetu i tam skończyć projekt ? Ja zaczynałam firmę 10 lat temu, pewnie pamiętacie, że wtedy jakość internetu była dużo gorsza niż teraz. Nie mówiąc o tym, że czasem nie działał przez dobrych kilka dni, a o pracy w kawiarni nikt wtedy nie myślał. To były całkiem inne czasy. Dla mnie było to stresujące bo wstyd mi było przed klientem przyznać się, że taka poważna firma i ma awarię internetu, mimo, że przecież to nie była moja wina. Ale jednak zdawało mi się, że nikt tego nie zrozumie bo dla klienta liczy się termin realizacji i tyle. Dzisiaj podeszłabym do tego na większym luzie – zdarzyło mi się niedawno nie mieć dostępu do internetu przez tydzień bo wzięłam urlop by przeprowadzić się z mężem i nowy dostawca internetu nie zdążył go zainstalować na nasze przybycie. Musiałam radzić sobie inaczej i jakoś się świat nie zawalił – nikt nawet nie zauważył, że mam trudności z internetem. W dzisiejszych czasach jest o tyle łatwiej, że można zawsze załatwić sobie awaryjne, drugie źródło internetu na wszelki wypadek, np. Aero2 albo udostępnić internet mobilny za pomocą smartfona. Nie jest to jakiś mega szybki internet, ale na odpisanie na maila czy wiadomość na Facebooku spokojnie wystarcza.

18. Pieniądze wydane w błoto

Obserwuję to zwłaszcza w przypadku wydatków na marketing. Większość firm wydaje pieniądze na nieprzemyślane działania, które nie przynoszą żadnego efektu. Ludzie polegają na doradztwie znajomych, przypadkowej firmy albo na jakimś artykule w internecie. Marketing to bardzo ważny temat w życiu każdego biznesu i każda inwestycja powinna przynosić wymierne efekty prędzej czy później. Często jest tak, że ktoś wydaje mnóstwo pieniędzy na jakieś działania, które nie przynoszą żadnego efektu i potem dochodzi do wniosku, że skoro sprzedaż się nie zwiększyła, to znaczy, że z jego produktem jest coś nie tak. Niektórzy nawet zamykają wtedy działalność. A całkiem możliwe, że po prostu trzeba inaczej podejść do promocji. Inne obszary w których firmy lubią marnować pieniądze to np. samochody firmowe albo wyposażenie biura. Znam co najmniej kilka firm, które przeinwestowały w ten sposób i upadły.. Za szybkie i zbyt nieprzemyślane decyzje do tego prowadzą. Przemyśl dwa razy zanim postanowisz wydać większą gotówkę z kasy firmy.

 

Twoja kolej

Masz jakieś pytania? Śmiało zadaj je w komentarzach pod tym wpisem! Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to proszę prześlij go e-mailem do swoich znajomych, lub podziel się nim na Facebooku lub Twitterze. Dziękuję!

 

Opt In Image
Darmowy ebook!

Dołącz do prawie 400 osób, które otrzymały bezpłatny ebook "Narzędzia i książki, które pomogą Ci w biznesie", a także newsletter, w którym dzielę się swoją wiedzą o prowadzeniu biznesu!

Zobacz także

  • Brak prądu :O i za szybkie leasingi 😉
    Pierwsze mnie czasem dotyczy i potrafi rozwalić terminowość. Drugie na szczęście nie, ale widzę, jak szybko ludzie “rozwój firmy” mierzą ilością leasingów. Oj, można popłynąć…

  • A mnie zaciekawiło – czemu nie masz nic wspólnego z ZUSem od kilku lat?

  • I mimo, że ze wszystkim się zgodzę to wystarczy mi jedna zaleta, która odsuwa w cień wszystkie wady – jesteś na swoim! 😉 😀

    • Dominika B

      dokładnie! 🙂 mimo, ze post idealny, sama prawda to własnie, to ze jest sie na swoim – pomaga przezwyciężyć to wszystko 🙂 małymi kroczkami do przodu 🙂 Pozdrawiam dziewczyny! 🙂
      http://czynnikipierwsze.com/

    • W punkt! 🙂

  • O tym powinno się mówić częściej i więcej. Często słyszę “masz firmę jak fajnie” taaa żebyś znał/a prawdę to byś wiedziała, że tak różowo nie jest 🙂

    • No więc właśnie 🙂 Trzeba o tym mówić, bo wiele osób zakłada firmę na ślepo i myślą, że “jakoś to będzie” 😉

  • Tego wszystkiego swego czasu doświadczyłam. Mój znajomy, który ma firmę haruje jak wół – czyli punkt “praca 24h” – a inni mówią “Ty to masz życie! Własny biznes…..” – ja się uśmiecham na te hasła, bo potrafię sobie wyobrazić, jak to wygląda od kuchni.

    • Dokładnie 🙂 Nawet jeśli potrafimy sobie tak zorganizować pracę, żeby zamknąć wszystkie zadania o przyzwoitej godzinie, to jednak i tak cały czas myślimy o swojej firmie. Ale myślimy bo po prostu nasza firma jest naszym dzieckiem i pasją, więc to nie takie złe o ile umiemy się wyłączyć i spędzić czas z rodziną 🙂

  • A czy którykolwiek z wymienionych przez ciebie powodów sprawił, że chciałaś zamknąć firmę?

  • Sporo punktów z tej listy już zaliczyłem (nie powiem które 😉

    “Jeśli tylko “hajs się zgadza” to żyć nie umierać, prawda?”
    Szczerze? G… prawda.

  • Właśnie stoję przed takim dylematem, czy wracać na swoje, a jeśli tak, to jak to zrobić z głową 🙂 Moim największym problemem na ten moment jest… głowa non stop w pracy.

    • No to może właśnie czas na automatyzację części zadań albo oddelegowanie ich innej osobie?

      • Monika, bardziej myślę o porzuceniu etatu i pomaganiu innym 😉

  • Katarzyna Lwowska

    Ja też zaliczyłam kilka punktów z tej listy, chociaż zakładając firmę wydawało mi się, że dużo wiem, bo mój tata prowadzi firmę od ponad 35 lat, mama pomaga mu w administracji i księgowości, więc firma i sprawy firmowe przewijały się wokół mnie od dzieciństwa. Ja sama założyłam firmę po 17 latach pracy w korpo, gdzie też się przecież czegoś nauczyłam. Mimo tego pewnych błędów nie dało się uniknąć. Powiem tylko tyle, pracuję dużo i jestem zmęczona ale to inny rodzaj zmęczenia, niż po pracy w korpo. Kiedyś wracałam do domu znużona, wypruta z energii i emocji i po prostu nie chciało mi się nic, po prostu nic. Teraz jestem zmęczona ale w głowie nadal szumi od pomysłów i chce mi się czegoś więcej.