Jak stworzyć dobrą agencję nieruchomości? 14 pomysłów

Chcemy z mężem coś zmienić w swoim życiu. A konkretnie, zamieszkać w końcu na swoim. Wymyśliliśmy sobie więc ostatnio, że może weźmiemy kredyt i poszukamy jakiegoś starego domu drewnianego do remontu z działką. Popatrzyliśmy trochę na ogłoszenia i co… całe mnóstwo tego. Domy w przeróżnych cenach, nieraz w dość śmiesznych kwotach. Oczywiście nie chodziło o kupienie rudery i zainwestowanie w niej tyle, co w budowę nowego domu, ale o kupienie czegoś, co nie będzie wymagało strasznie dużo pracy i w rezultacie skończy się niskim kredytem z niską ratą.

 

Oczywiście zaczęliśmy od przeglądania ogłoszeń, w tym również tych od agencji nieruchomości.

 

W trakcie całej współpracy obejrzeliśmy mnóstwo domów, a dramatyzmu całej sytuacji nadawał fakt wejścia ustawy rolnej od 1 maja br., a to znaczy, że musieliśmy działać szybko i mieliśmy świadomość, że być może będziemy musieli pójść na pewne ustępstwa i zdecydować się na coś, co nie do końca spełnia nasze wymogi. Ale lepsze coś, niż nic. Bo po 1 maja możemy w ogóle nic nie kupić.

 

Ostatecznie póki co, nie podjęliśmy żadnej decyzji. Co prawda, znaleźliśmy jedno bardzo piękne miejsce i byliśmy już blisko zakupu, ale po ekspertyzie okazało się, że dom jest w gorszym stanie niż myśleliśmy.

 

Jednak ten wpis nie będzie o tym. Będzie o biurach nieruchomości, które.. bardzo utrudniają podjęcie decyzji. Powiem szczerze, że miałam nawet wrażenie, że niektórym w ogóle nie zależy na sprzedaży. O doświadczeniach z biurami mogłabym książkę napisać!

 

W pewnym momencie zaczęłam się nawet zastanawiać nad tym, że gdybym miała teraz i zaraz otworzyć własną agencję nieruchomości to wiem, jak to zrobić, aby odróżnić ją od innych, konkurencyjnych. Mimo, że tych agencji na rynku jest multum, to uważam, że wciąż jest miejsce na kolejną, ale dobrze przemyślaną. Jednak ja już mam pracę, w której się spełniam, więc pomyślałam, że może komuś innemu się przydadzą moje spostrzeżenia.

 

Jeśli chcesz założyć agencję nieruchomości, poniżej przedstawiam kilka moich pomysłów na to, by stworzyć biuro wyróżniające się od reszty. To jest wszystko to, co mnie bardzo zraziło przy współpracy z agencjami.

 

  • Rozeznaj dobrze potrzeby klienta. Umówmy się, przeglądanie ogłoszeń co kilka dni jest bardzo żmudne. Zwłaszcza, że większość stron agencyjnych jest z czasów dinozaurów i nie ma tam opcji ustawienia powiadomień o nowych ogłoszeniach. Trzeba po prostu zaglądać co jakiś czas i sprawdzać, co nowego. Myślisz, że wystarczy zadzwonić do agencji i powiedzieć im o swoich potrzebach? Otóż nie.. . bo oni mają to gdzieś. Od początku moim celem było skontaktowanie się ze wszystkimi lokalnymi agencjami i poinformowanie ich o tym, czego poszukuję. Tylko co z tego, skoro poza dwoma agencjami nikomu nigdy nie przyszło do głowy, żeby do mnie zadzwonić, kiedy pojawi się ciekawe ogłoszenie? Jedna agencja była w porządku, ale to pewnie dlatego, że pracowała w niej moja koleżanka i bardzo się starała. A ta druga agencja, która do mnie dzwoniła, niestety nie do końca rozumiała moje potrzeby, bo proponowała mi coś, czego nie chciałam. Przykład: mówię, że szukam domu drewnianego, a dostaję oferty domów murowanych…

 

  • Miej wiedzę o swoich ogłoszeniach – najczęściej, kiedy chciałam o coś zapytać, np. czy dach jest w dobrym stanie, jak wygląda układ pomieszczeń, czy drewno jest w dobrym stanie, czy jest więcej zdjęć działki, słyszałam: “Trzeba sobie przyjechać na miejsce i zobaczyć”. Przepraszam, ale ja nie mam 24/7 urlopu i nie mam ochoty jechać w każde miejsce, jakie wypatrzę w ogłoszeniu. Chciałabym mieć możliwość wstępnego zweryfikowania ogłoszeń i pojechania tylko do tych miejsc, które wiem, że mają to, czego szukam. Niestety najczęściej odpowiedź agentów była: nie wiem, nie byłem jeszcze na miejscu, nie wiem, bo kolega był. To jaki problem pojechać na miejsce, żeby być przygotowanym do takiej rozmowy? Kto ma takie rzeczy wiedzieć, jak nie agent??

 

  • Jeśli mówisz, że oddzwonisz, zrób to – czasem zdarzyło się, że ktoś bardziej ogarnięty na pytanie o nieruchomość zamiast “nie wiem” powiedział: nie wiem, ale się dowiem, zaraz do pani oddzwonię”. Tylko, że… nie oddzwaniał… 

 

  • Nie podpisuj umowy z klientem na parkingu 10 minut przed obejrzeniem nieruchomości. Takie sytuacje były często – umawialiśmy się w jakimś miejscu i tuż przed samym obejrzeniem domu, dostawaliśmy umowę do podpisania. Większość nawet nas nie uprzedzała, że cokolwiek musimy podpisywać. Ponadto umowy często  posiadały wiele błędów merytorycznych oraz absurdalne zapisy np. o tym, że jeśli ktoś znajomy kupi tą samą nieruchomość, to będę zobowiązana agencji do zapłaty prowizji. A skąd ja mam niby wiedzieć, kto z moich znajomych akurat w tym samym czasie ogląda to samo ogłoszenie ? Oczywiście udowodnienie tego jest ciężkie, ale z drugiej strony.. Miło by było też dostać taką umowę wcześniej na maila do wglądu.

 

  • Pozwól klientowi porozmawiać z właścicielem. Kiedy zainteresowaliśmy się poważnie jedną nieruchomością, zaczęło nam bardzo zależeć na czasie, ponieważ od 1 maja wchodzi ustawa o działkach rolnych i to by nam bardzo utrudniało zakup. Nie tylko nam zakup, ale również właścicielom sprzedaż. Powiedziałam więc agencji, że mamy 1,5 miesiąca na sformalizowanie formalności kredytowych i żebyśmy spróbowali szybko wynegocjować cenę z właścicielami. A tymczasem… miałam wrażenie, że im się wcale nie śpieszyło – to wyglądało tak, że ja dzwoniłam i przedstawiałam swoją propozycję ceny, oni pisali maila do właściciela, a po 2-3 dniach odzywali się do mnie z inną propozycją. Następnie ja znów podawałam swoją propozycję i tak w sumie straciliśmy tydzień czasu. Zważywszy na to, że same formalności kredytowe trwają ok. miesiąca-półtorej, każdy dzień jest na wagę złota. Kiedy pytałam, czy mogę otrzymać kontakt do właściciela, odpowiadali, że właściciel nie życzył sobie kontaktu telefonicznego… Dla mnie to dość dziwne – ja rozumiem, że boją się o swoją prowizję, ale przecież i tak mamy umowę, więc nie możemy tego obejść. Potem okazało się, że agencja kłamała – skąd wiem? Bo kiedy zobaczyłam, że nie da rady z nimi tego w żaden sposób szybko załatwić, sama znalazłam właściciela i zadzwoniłam do niego. Okazało się, że  wystarczyło nam 20 minut rozmowy i wszystko ustaliliśmy, a właściciel okazał się przemiłą osobą i bardzo pomocną 🙂

 

  • Dbaj o porządne zdjęcia i dokładne opisy – zdjęcia umieszczane na stronach większości agencji są tragiczne. Wyglądają jak robione pralką… Jeśli na zdjęciu jest dom w całej okazałości, to nie ma zdjęć środka, albo jeśli są zdjęcia środka, to nie ma zdjęć domu z zewnątrz albo nie ma zdjęć działki, więc nie można zobaczyć otoczenia domu.. to tylko kilka przykładów. Generalnie zawsze jedzie się na miejsce trochę w ciemno – raz, że ze zdjęć niewiele wiadomo, a dwa, że sami agenci też często niewiele o domu wiedzą. Kiedy pytałam agentów o więcej zdjęć, mówili, że ich nie mają – hmm, a jaki to problem zrobić? Tym bardziej, że są na miejscu kilka razy w tygodniu. To ma ogromne znaczenie przy wyborze miejsc, które chce się oglądnąć. Ja na wstępie odrzucałam ogłoszenia, które miały nieciekawe i niekompletne zdjęcia oraz opisy. A kto wie, może gdzieś tam przegapiliśmy naprawdę ciekawą nieruchomość tylko była kiepsko pokazana?

 

  • Ustalaj wszystko dokładnie z właścicielami – taka sytuacja.. przyjeżdżam na miejsce z fachowcem, aby wycenił prace remontowe i pierwsze, co słyszę od właściciela to “ja nie wiem, czy w ogóle będę ten dom sprzedawał”… Ręce opadają.. I pomyśleć, że mogło dojść do naprawdę kiepskiej sytuacji, kiedy my podpisalibyśmy umowę przedwstępną i ponieśli już koszty z tym związane, a człowiek powiedziałby nam, że jednak nie sprzeda… Kiedy “pochwaliłam” się całą sytuacją agentce, ta roześmiała się i powiedziała, że ten pan żartował i że on tak ma.. No dla mnie nie wyglądało, żeby żartował.

 

  • Nie stosuj słabych zagrywek sprzedażowych – pamiętam taką rozmowę w piątek wieczór, kiedy agentka powiedziała nam, że jeszcze nie ma żadnego chętnego na nieruchomość poza nami, a w sobotę rano pani dzwoni i mówi, że mamy czas do poniedziałku, by podjąć decyzję, ponieważ znalazł się kupiec, który już chce umowę podpisać. Tak w nocy z piątku na sobotę ktoś przyjechał, zobaczył i już zdecydował?? Bez ekspertyzy?? Dla mnie to jakieś kombinacje – albo to był ktoś mega szalony, albo agencja ściemniała, żebyśmy się szybciej zdecydowali. A tymczasem minęły 2 miesiące i nieruchomość nadal widnieje na stronie…

 

  • Bądź zorientowany w ustawach o obrocie ziemią – wiele z agencji w ogóle nie wiedziało, o co chodzi z tą ustawą rolną, która ma wejść od 1 maja. Mnie to przeraża, bo mogą w ten sposób wprowadzić kogoś w błąd i sprawić, że poniesie on poważne straty finansowe. A to właśnie agencja powinna takie rzeczy wiedzieć najlepiej!

 

Przy okazji tych doświadczeń przyszło mi jeszcze parę pomysłów do głowy, które pozwoliłyby klientom agencji oszczędzić bardzo wiele czasu. Dotyczą one prezentacji oferty na stronach:

 

  • Wycena prac remontowych – uważam, że nawiązanie współpracy z ekspertem, który mógłby zrobić przybliżoną listę najpotrzebniejszych prac remontowych, jakie trzeba wykonać w domu oraz ich koszt (najlepiej w kilku wariantach), pomógłby bardzo w ocenie stanu nieruchomości.  Nie mówiąc o tym, że to pomogłoby też podjąć decyzję odnośnie tego, czy w ogóle warto jechać na miejsce.

 

  • Wizualizacja wnętrz – nawiązanie współpracy z projektantem wnętrz, który mógłby zrobić jakąś wizualizację domu po remoncie, pomogłoby w wyobrażeniu sobie potencjału, jaki dana nieruchomość posiada.

 

  • Dobrej jakości zdjęcia każdego pomieszczenia, domu z każdej strony wraz z detalami (aby zobaczyć czy np. dom nie jest zjedzony przez robaki) oraz działki, a nawet film, w którym można zobaczyć spacer po domu. Jak pisałam wcześniej, większość zdjęć na stronach agencji jest fatalna, więc dobrej jakości fotografie mogą pomóc znacząco zwiększyć sprzedaż.

 

  • Filtrowanie ogłoszeń i publikacja tylko tych wartościowych – czasem mam wrażenie, że agencje wrzucają na strony wszystko jak leci, a potem widzimy nieruchomości, które nie mogą się sprzedać od dłuższego czasu. Gdybym to ja pracowała w nieruchomościach i zależałoby mi na zarobieniu prowizji, publikowałabym tylko te wartościowe ogłoszenia, które mają ciekawy dom z potencjałem i fajną działkę. Myślę, że próbowałabym też rozmawiać z właścicielami o cenach – zdarza się, że właściciele mocno z nimi przesadzają. Dom w totalnej rozsypce na 3-arowej działce, w dodatku z zaporową ceną, zdecydowanie ma bardzo małe szanse na sprzedaż, po co więc to publikować?

 

  • Dane z księgi wieczystej i wyciąg z rejestru gruntów – oczywiście bez danych osobowych, ale podstawowe informacje – czy jest hipoteka, jaka jest klasa i rodzaj gruntu, inne informacje np. mapki. Zdarzało się, że agencje w ogóle nie chciały wydać dokumentów, nawet po podpisaniu umowy prowizyjnej – zasłaniały się, że takie dane to dopiero po podpisaniu umowy przedwstępnej, dla mnie to kompletny brak logiki. Nikt o zdrowym umyśle nie zdecyduje się na nieruchomość bez przeglądnięcia wszystkich papierów.

 

 

Twoja kolej

Masz jakieś pytania? Śmiało zadaj je w komentarzach pod tym wpisem! Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to proszę prześlij go e-mailem do swoich znajomych, lub podziel się nim na Facebooku lub Twitterze. Dziękuję!

Opt In Image
Darmowy ebook!

Dołącz do ponad 500 osób, które otrzymały bezpłatny ebook "Narzędzia i książki, które pomogą Ci w biznesie", a także newsletter, w którym dzielę się swoją wiedzą o prowadzeniu biznesu!

Zapisując się na listę zainteresowanych wyrażasz zgodę na na otrzymywanie newslettera z www.rozterkistartuperki.pl. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Zobacz także