Moje zarobki na blogu w 2017 roku

Kiedy opublikowałam wpis “Jak zarobić na blogu – moje pierwsze kroki”, bardzo się on czytelnikom spodobał, mimo iż nie było tam spektakularnych wyników finansowych. Podzieliłam się tam swoimi wnioskami i różnymi ciekawymi sposobami na zarabianie na blogu – wiele osób prosiło mnie, aby opublikować jakąś kontynuację. Zatem postanowiłam krótko podsumować moje zarobki na blogu w poprzednim roku. Jest nieco lepiej niż w ostatnim wpisie i wyciągnęłam kilka ciekawych wniosków. Zatem zapraszam do lektury 🙂

 

Przede wszystkim na samym początku muszę powiedzieć, że to nadal nie są jakieś spektakularne wyniki bo nie skupiam się jeszcze na zarabianiu na blogu. Mam firmę, z której się utrzymuję i która zabiera mi większość czasu, dlatego też to, co tutaj opiszę to jest tylko miły dodatek do tego, co zarabiam w firmie. Ale może niektóre informacje się Tobie przydadzą na tyle, że postanowisz pójść podobną ścieżką i wyciągniesz dla siebie jeszcze więcej korzyści. Myślę, że w tym roku wprowadzę już na bloga przynajmniej jeden własny produkt, z którego pojawi się dodatkowy dochód i kolejne podsumowania mogą być ciekawsze. 

 

Jeśli miałabym powiedzieć, na czym najwięcej zarobiłam (jeśli bierzemy pod uwagę bezpośrednie zarobki na blogu czyli: afiliacje lub  artykuły sponsorowane) to chyba wskażę WhitePress.pl – łączny przychód to 260 zł netto z trzech artykułów sponsorowanych. Mogło być tego znacznie więcej, ponieważ dostałam więcej propozycji, ale nie wszystko było związane z tematyką mojego bloga i niestety odmówiłam. Nie chcę, by mój blog stał się zbiorowiskiem artykułów na byle jakie tematy. Wybieram więc takie tematy, które pasują do mojego bloga i takie, z których moi czytelnicy mogą w jakiś sposób skorzystać.

 

W tym roku już jest trochę lepiej – już w styczniu dostałam ciekawą propozycję artykułu sponsorowanego na kwotę ok. 500-1000 zł netto. Jeszcze się zastanawiam 🙂

 

Jeśli jesteś ciekawy jak wygląda współpraca z WhitePress.pl to jest to bardzo proste – trzeba założyć swoje konto, podpiąć statystyki bloga i umieścić swoją ofertę. Następnie Zleceniodawcy przesyłają Ci co jakiś czas propozycje tekstu, który chcieliby u Ciebie umieścić (może to być gotowy tekst lub propozycja tematu, o którym musisz napisać) oraz proponowaną stawkę. Możesz wysłać dodatkowe pytania lub negocjować warunki czy po prostu zaakceptować propozycję. Tekst trzeba następnie opublikować na blogu i przesłać Zleceniodawcy link do niego, a także linki do postów promujących ten wpis w Social Media. Następuje szybka weryfikacja i jeśli Zleceniodawca jest zadowolony, to wystawiasz fakturę (na dane firmy WhitePress) i w ciągu 7 dni otrzymujesz pieniądze. Muszę powiedzieć, że moja współpraca z WhitePress przebiega bardzo miło i łatwo, a środki są wypłacane zawsze w terminie, czasem nawet na drugi dzień.

 

W ubiegłym roku trochę mocniej zainteresowałam się afiliacjami i zauważyłam szereg korzyści z tego tytułu. Opublikowałam nawet specjalną zakładkę Narzędzia przydatne w biznesie do której wrzuciłam linki do ciekawych narzędzi, z których korzystam – większość z tych linków to linki afiliacyjne. Nie są one jednak wrzucone po to, żeby na nich wyłącznie zarabiać – przede wszystkim chciałam, by moi czytelnicy mieli w jednym miejscu dostęp do fajnych narzędzi, które mogą im być pomocne. A że przy okazji podpięłam się pod programy partnerskie – nie widzę w tym problemu i w niczym to nikomu nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, czasem z tego powodu osoby rejestrujące się przez mojego linka mają dodatkowe korzyści (jak np. 10% rabatu w Brand24 czy inFakt)

 

Najlepiej dla mnie konwertują chyba linki do Mailerlite oraz Elementor. Z tytułu podlinkowania Mailerlite dostałam 78 złotych do wykorzystania, jeśli zdecyduję się przejść na płatny plan – na razie jestem na darmowym. Przez mojego linka zapisało się kilka osób, ale tylko jedna przeszła na płatny plan do tej pory, stąd ta prowizja. Dodam, że zaczęłam polecać Mailerlite dopiero od października, więc jest to stosunkowo niedługi czas.

 

 

Z kolei podlinkowanie Elementora przyniosło mi 18.38$ (czyli 61.20 złotych po przewalutowaniu na dzień dzisiejszy), które zostało mi przelane na konto w Paypal. W planach mam opublikowanie kompleksowej recenzji Elementora i wtedy również podepnę swój link, więc zobaczymy jakie będą wtedy efekty. 

 

 

Moje konto w Ceneo, o którym pisałam wcześniej, również nieco urosło. Obecnie znajduje się na nim kwota 49,44 zł – może nie jest to szałowa kwota, ale kompletnie nic przy tym na ten moment nie robię. Konto nabijają głównie recenzje książek, które opublikowałam już dawno temu. W tym roku planuję wrócić do recenzji książek, więc możliwe, że ta kwota znacznie urośnie.

 

Pod koniec ubiegłego roku zapisałam się również do programu partnerskiego Przelewy24 oraz PayU z racji tego, że w mojej firmie wykonujemy często sklepy internetowe. Nasi klienci zakładają więc konta u operatorów płatności online. Skoro i tak je zakładają, to dlaczego mieliby tego nie robić przez nasze linki? Tym bardziej, że z tego tytułu mają obniżoną prowizję oraz dodatkowe bonusy jak np. brak opłaty aktywacyjnej w PayU. Swoje linki podpięliśmy również pod ten wpis na blogu. Póki co, pojawiła się pierwsza, niewielka prowizja w PayU: 9,91 zł brutto. Śmieszna kwota? Owszem, ale pamiętać należy, że sklepy, które zakładamy, są świeżutkie i dopiero się rozkręcają, więc na regularne zakupy w tych sklepach trzeba jeszcze poczekać. A poza tym, jak już wspomniałam, zarejestrowałam konto dopiero 2 miesiące temu. Nie mniej jednak uważam, że również jest to ciekawa perspektywa na dochód pasywny. O ile oczywiście klienci będą mieli wysoką sprzedaż na swoich stronach.

 

Jeszcze jedną nową rzecz zrobiłam w ubiegłym roku – założyłam sobie konto w WebePartners i podpięłam do niego kilka programów. Na blogu możecie czasem zobaczyć reklamy kursów lub książek, przeważnie z prawej strony wpisu – to są właśnie te programy. Na ten moment w panelu widnieją 2 transakcje o łącznej wartości 208,90 zł, z których otrzymałam prowizję 38,19 złotych. W tym roku chcę się podpiąć pod nieco więcej programów, więc również liczę na większe prowizje.

 

 

Do tego wszystkiego muszę dodać też konsultacje dla innego blogera, które zrobiłam na kwotę 150 zł netto.

 

Jedna rzecz, o jakiej jeszcze nie napisałam – to, że nie na samych afiliacjach się zarabia na blogu. Prowadzenie bloga to też budowanie marki osobistej i z tego tytułu mogą być korzyści okołoblogowe jak np. większe zaufanie potencjalnych klientów czy zlecenia na dodatkowe usługi. W ostatnim roku miałam sporo nowych, ciekawych zleceń w firmie właśnie dzięki prowadzeniu bloga. I tu już miałam dużo większe korzyści finansowe, niestety nie jestem w stanie podać konkretnej kwoty, ale myślę, że wartość zleceń z tego tytułu z pewnością przekracza 10.000 zł.

 

Podsumowując, potwierdza się to, że przy odrobinie wysiłku, w miarę rozwoju bloga, zwiększają się dodatkowe dochody. Szczególnie atrakcyjne są te z afiliacji, ponieważ stanowią swego rodzaju dochód pasywny, przy którym praktycznie nie ma pracy. U mnie jest to niewiele, ponieważ ja nie poświęcam temu zbyt dużo czasu, ale miło widzieć, że z roku na rok jest tego coraz więcej. W tym roku liczę na to, że wkładając nieco więcej pracy, wyciągnę z bloga już całkiem konkretne kwoty, które będą mogły stanowić  przyjemny dochód pasywny.

 

Z pewnością te dochody mogłyby być już znacznie większe, gdybym też regularnie publikowała nowe wpisy na blogu, niestety u mnie z tą regularnością jest różnie. Ale jeśli będę w stanie w tym roku podwoić lub potroić liczbę unikalnych użytkowników to z pewnością zarobki na blogu również będą znacznie ciekawsze.

 

Niektóre z linków to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli zdecydujesz się w nie kliknąć lub zarejestrować, to otrzymam z tego prowizję. Jednakże pamiętaj o tym, że wszystko, co polecam na tej stronie, jest przeze mnie sprawdzone i jest to zawsze coś, z czego jestem zadowolona. Będzie mi miło, jeśli Tobie również się przyda.

 

Twoja kolej

Masz jakieś pytania? Śmiało zadaj je w komentarzach pod tym wpisem! Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to proszę prześlij go e-mailem do swoich znajomych, lub podziel się nim na Facebooku lub Twitterze. Dziękuję!

 

Opt In Image
Darmowy ebook!

Dołącz do ponad 500 osób, które otrzymały bezpłatny ebook "Narzędzia i książki, które pomogą Ci w biznesie", a także newsletter, w którym dzielę się swoją wiedzą o prowadzeniu biznesu!

Zapisując się na listę zainteresowanych wyrażasz zgodę na na otrzymywanie newslettera z www.rozterkistartuperki.pl. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Zobacz także

  • Szymon

    Super wpis! Dzięki.
    Pytanko odnośnie WhitePress: jesteś zarejestrowana jako wydawca czy bloger?

  • Kiedyś uczestniczyłem w kilku programach afiliacyjnych i kluczowe było to, aby polecane rzeczy lub usługi było mocno powiązane z naszym blogiem/stroną. Konwersja jest wtedy o niebo lepsza 🙂

    • Tak, dokładnie tak jest. Dlatego nie polecam wibratorów czy pieluch 😉 A jak u Ciebie z wynikami afiliacji? Udało Ci się to rozwinąć do dobrego poziomu ?

      • Przez moment tak było. Mój prawie cały ruch na stronie opierał się na ruchu z wyszukiwarki. Algorytm Google lubi się zmieniać i w pewnym momencie moja strona popłynęła daleko poza top10 i zarabianie się skończyło.

  • Nie jesteś, jak widać wydawcą reklam Google Adsense. Dlaczego? To też może być kolejne źródło dochodu pasywnego. Podobnie jak z filtrowaniem nadsyłanych artykułów nie chcesz “śmiecić” na blogu czy po prostu brak na to czasu?

    • Google Adsense jeszcze dobrze nie poznałam, ale też nie do końca przekonuje mnie umieszczanie reklam gdzie popadnie. Co do artykułów to te niezgodne z tematyką bloga odrzucam po prostu

      • Google Adsense działa w oparciu o cookies także użytkownik teoretycznie dostaje reklamę o treści z kręgu jego zainteresowań. Praktykę trzeba zweryfikować. Polecamy:)

  • Ciekawe wyniki z afiliacji. Ja na swoim blogu właśnie na tym się skupiam. Generalnie trzymam się zasady, że narzędzia które polecam mają być przede wszystkim przydatne dla moich czytelników. Inaczej nie ma sensu ich promować. Affiliate marketing chyba cały czas nie jest popularny w Polsce.
    Za moje miesięczne zarobki na małym blogu mogę kilka razy w miesiącu iść na sushi 🍣 więc jest całkiem ok 🙂

    • Dokładnie tak, to ma być w pierwszej kolejności wartość dla czytelników. Opisałam to bo uznałam, że może ktoś będzie chciał się takimi rzeczami zainteresować, ja sama z ciekawością obserwuję, jak to się u mnie rozwija. Ostatnio też testuję jeszcze jeden program i myślę, że jest szansa na równie fajne perspektywy. O ile to wszystko jest robione gdzieś przy okazji, a nie jako podstawa bloga to myślę, że jest wszystko w porządku względem czytelników, a i dodatkowy, pasywny dochód zawsze się przyda, chociażby to miało być tylko na sushi 🙂

      • A masz jakieś konkretne metody na zarabianie w afiliacji? Czy tworzysz po prostu wartościowy wpis na blogu, w którym umieszczasz link partnerski? Masz jakieś dodatkowe metody na promocję takiej treści?

        • Na chwilę obecną tylko umieszczam linki we wpisach, mam też mały banerek z boku strony, który kieruje do produktu zaprzyjaźnionej blogerki.