Moje podsumowanie roku 2017

To pierwsze podsumowanie, jakie robię – we wcześniejszych latach wydawało mi się, że raczej nikogo nie będzie interesować, co ja zrobiłam czy czego nie zrobiłam. Jednak patrząc na podsumowania innych czy Wasze zgłoszenia konkursowe, bardzo miło mi się to czyta i motywuje do działania. Naprawdę fajnie widzieć, jak inne osoby w ciągu jednego roku zrobiły ogromny progres w swoich dążeniach. To daje takie poczucie, że mimo, że to tylko rok czasu i mija bardzo szybko, to jednak jest to bardzo, bardzo wiele godzin do wykorzystania i daje ogromne możliwości.

Mam więc nadzieję, że patrząc na moje podsumowanie, ktoś pomyśli sobie “o kurcze, fajnie, to mnie zainspirowało do zrobienia tego czy tamtego

Jest to też trochę dla mnie kop w tyłek, bo dopiero wszystko, co się wydarzyło, spisane w Google Docs, daje obraz tego, jak rzeczywiście dużo się wydarzyło. Na co dzień człowiek o połowie rzeczy już nie pamięta, ale jak zacznie sobie to spisywać to myśli “Wow, naprawdę dużo zrobiłem”. I tak właśnie sobie pomyślałam, jak zaczęłam to wszystko spisywać – mimo, że ten rok był dla mnie wyjątkowo ciężki to jednak osiągnęłam bardzo wiele i pchnęłam swoje projekty do przodu.

 

Zacznę od rzeczy, które mi nie wyszły:

 

Nie skończyłam ebooka dla osób pracujących w branży kreatywnej

Miał to być mój pierwszy płatny produkt na blogu. Moim celem było skończenie go do końca roku 2017. I co prawda, było blisko, ale jednak się nie udało. Trochę przez różnego rodzaju sprawy osobiste, które zaburzały moje skupienie i kreatywność, a trochę przez inne projekty. Trochę też przez to, że w pewnym momencie jednak stwierdziłam, że może nie chcę z tego robić ebooka tylko lepszy będzie kurs online. To trochę zburzyło moją koncepcję i w pewnym momencie już nie wiedziałam, co dalej począć z materiałem, który zrobiłam do tej pory. I nie robiłam nic przez jakiś czas…

Na szczęście trochę naprostował mnie Mastermind, w którym miałam okazję uczestniczyć – dziewczyny powiedziały, że nie ma przecież problemu, żeby zrobić produkt płatny, stale dostępny w sprzedaży na przykład w formie ebooka, a jednocześnie by wybrać z niego jakąś część merytoryczną, na podstawie której stworzę kurs online. Zresztą uważam, że na tym etapie nie mam jeszcze takiej społeczności i takiej marki, by brać się za tworzenie kursu, ebook będzie więc dobrym sprawdzianem, czy w ogóle ktoś będzie zainteresowany, żeby mi za coś zapłacić.

Tak więc tym razem moim celem jest ukończenie go do końca lutego. To drugi, najważniejszy projekt na początek Nowego Roku, zaraz obok abonamentów, o których piszę poniżej.

 

Nie ukończyłam oferty na abonamenty w swojej firmie

Jakiś czas temu wymyśliłam sobie, że opakuję część usług w mojej firmie w formie miesięcznego abonamentu. Dzięki temu klienci nie będą musieli się martwić o pewne kwestie techniczne przy swoich stronach internetowych, a ja będę miała dodatkowy, miesięczny dochód. Mam nawet już listę chętnych na to klientów – ponieważ wcześniej zrobiłam wśród nich rozeznanie, czy coś takiego w ogóle byliby gotowi kupić. I tutaj znów, było bardzo blisko skończenia tego, ponieważ w zasadzie oferta jest prawie gotowa, powstała też dedykowana strona www. W zasadzie zostało nam tylko podpięcie płatności cyklicznych, stworzenie regulaminu i dopracowanie tekstów na stronie. Ale jednak inne projekty spowodowały, że nie udało się tego zrobić do końca grudnia. Tym razem celuję w koniec stycznia jako moment uruchomienia oferty.

 

Nie udało mi się regularnie publikować wpisów na bloga

Tutaj zdecydowanie wpływ na to miała choroba nowotworowa mojego ojca, bo praktycznie cały rok byłam tym przygnębiona, a w okresie wakacji wyłączyłam się dość mocno ze spraw zawodowych. Ojciec przebywał wówczas w szpitalu w Poznaniu i ja również musiałam tam pojechać, żeby go wspierać. Nie byłam w tym czasie w stanie myśleć w ogóle o blogu czy nawet o swojej firmie. W podobnym okresie, w zasadzie dzień po moim powrocie z Poznania, umarła nasza fretka, również chora na nowotwór, o którą bardzo mocno walczyliśmy. Tak więc był to dla mnie dość ciężki rok.

 

Nie udało mi się rozkręcić społeczności na grupach

Tu podobnie jak wyżej, a do tego też inne projekty mnie trochę odciągały. Poza tym otwierając swoje grupy, trochę z początku badałam temat i zastanawiałam się długo, jak to powinno wyglądać. Na pewno mogę powiedzieć, że udało mi się rozkręcić grupę Naturalne leczenie zwierząt – jest tam już prawie 3300 osób. Ale ta grupa nie miała nic wspólnego z moim budowaniem marki i społeczności wokół bloga. Ona powstała po prostu z racji prywatnych zainteresowań i dla osób, które szukają informacji dotyczących leczenia niekonwencjonalnego zwierząt. Jak się okazuje, zainteresowanie tym tematem jest ogromne, podobnie jak wiedza wielu osób, które są na tej grupie. I dzięki temu niejednokrotnie dało się pomóc wielu zwierzakom na cito. Ta grupa praktycznie działa samodzielnie – ludzie sobie pomagają bez mojego udziału.

Druga grupa, którą założyłam bardziej z ciekawości i z początku dla siebie, ponieważ interesuję się inwestycjami w nieruchomości, niespodziewanie również się rozrosła (na liczniku ponad 1000 osób). Jest to grupa dotycząca Podnajmu. I ta grupa również w zasadzie działa samodzielnie. Kolejne 2 grupy, które już mogłyby mi służyć w budowaniu marki osobistej, to grupy, które niestety trzeba rozruszać i na tym poległam. Co prawda, na pierwszej z nich, Self-publishing, jest już ponad 600 osób i grupa powoli zaczyna się bardzo fajnie rozkręcać – pojawia się wiele fajnych dyskusji i ludzie sobie nawzajem pomagają. Czuję jednak, że mogłabym zrobić coś więcej, aby ta grupa była ciekawsza i przyciągała więcej osób. To mój plan na ten rok. Ponadto utworzyłam też grupę bezpośrednio związaną z tematyką bloga, a mianowicie jest to grupa Jak pozyskać klienta – sprzedaż w branży kreatywnej. I jest to grupa, w której mam nadzieję zbudować fajną społeczność wokół branży kreatywnej. Tutaj najbardziej poległam, ponieważ niespecjalnie miałam pomysł na tą grupę z początku, a także na jej promocję. Rozwój tej grupy to jeden z głównych celów na ten rok.

 

Nie udało mi się nauczyć reklam na Facebooku

O ile znam jakieś tam podstawy, tak nie umiem jeszcze przygotować kampanii na tyle efektywnej, by przyniosła mi dużą konwersję przy niskich kosztach. Chciałabym nauczyć się lepiej promować produkty czy posty, generować zapisy na newsletter. Brakowało mi jednak fachowej wiedzy w jednym miejscu, podanej w prosty sposób. Uczenie się z różnych artykułów jakichś szczątkowych rzeczy nie za bardzo się sprawdzało i motywowało. Brakowało mi czegoś, co po prostu mogłabym przerobić od A do Z i poczuć, że mogę śmiało zaczynać eksperymenty. Coś takiego pojawiło się dopiero w listopadzie. A jest to kurs Artura Jabłońskiego. Zaczęłam go parę dni temu i obiecałam sobie w miarę możliwości oglądać jedną lekcję dziennie, aż przerobię cały kurs. Myślę, że do końca stycznia powinnam już go skończyć i mieć trochę nowej wiedzy w głowie. Mam nadzieję, że swoimi eksperymentami będę mogła podzielić się na blogu.

 

Nie udało mi się przeczytać ani jednej książki

Winą za to zdecydowanie obarczam Netflix 😉 Wieczorami, kiedy jestem już zmęczona po pracy, zdecydowanie wolę sięgnąć po dobry serial, niż czytać książkę. A na mojej półce w tym roku przybyło kilka naprawdę wartościowych pozycji książkowych i aż żal, że nie miałam kiedy się za to zabrać. Kilka książek rozpoczęłam, ale nigdy ich nie skończyłam i to też mnie boli, bo nie lubię czegoś nie kończyć. Teraz będzie jeszcze trudniej, odkąd Netflix opublikował 10 sezonów Przyjaciół… No ale mam takie postanowienie, że będę ok.20-30 minut dziennie przed snem czytać książkę, zobaczymy jak mi to pójdzie. Ambitnie chciałabym przeczytać co najmniej jedną książkę miesięcznie. Muszę powiedzieć, że już mi się to pomału udaje – kiedy zaczęłam ten wpis, nie czytałam jeszcze nic, natomiast kiedy go już redaguję, jestem po przeczytaniu jednej książki i zaczęłam drugą! Chciałabym na koniec tego roku stwierdzić, że przeczytanie 12 nowych książek wzbogaciło mnie o sporo nowej wiedzy i świeżego spojrzenia na różne sprawy. Nie mówiąc o tym, że lepiej się śpi po czytaniu niż po gapieniu się w ekran 😉

 

Co mi się udało zrobić?

 

Poprawić zdrowie

Niestety osoby pracujące dużo przy komputerze, prędzej czy później odczuwają skutki zdrowotne. Najczęściej jest to bolący kręgosłup, choć u mnie paradoksalnie nie był to kręgosłup, a .. serce. I nawet bym o tym nie wiedziała, bo czułam się dobrze, ale wyszło to przy rutynowej kontroli. Okazało się, że moje serce nie dostawało wystarczającej ilości krwi i było już w bardzo słabej kondycji. Ponadto od 3-4 lat w zimie miałam problem z rękami – puchły mi, bolały, swędziały przy zmianie temperatury – objawy bardzo wskazywały na chorobę Raynauda i to też potwierdził lekarz, który powiedział, że jest to choroba nieuleczalna i chciał mnie ustawić na leki do końca życia. Kiedy dowiedziałam się o problemie z sercem, zaczęłam ćwiczyć – niedużo, bo tylko po 10-15 minut, ale robię to 2 razy dziennie regularnie już od 4 miesięcy. Okazało się, że tym działaniem wyleczyłam swoje ręce, bo w tym roku nie mam już żadnych objawów 🙂 Najwyraźniej był to problem związany z krążeniem, bo dodatkowo nie jest mi już tak często zimno jak wcześniej, nie marznę i nie muszę się ciepło ubierać w domu. Mam nadzieję, że udało mi się też poprawić kondycję serca – w tym roku zrobię ponowne badania. Czasami najprostsze rozwiązania są pod ręką 😉

 

Wzmocnić markę osobistą

W ciągu tego roku odezwało się do mnie najwięcej obcych osób i firm – czy to z polecenia, czy z bloga. Nawiązałam kilka fajnych relacji i to zaowocowało nowymi kontaktami. Ponadto początkiem roku opublikowałam Case Study, który pokazywał moje wykorzystanie narzędzia Brand24 w pozyskiwaniu klientów. Pojawiłam się przez to na prezentacji Michała Sadowskiego. Odezwało się sporo osób proponując różnego rodzaju zlecenia. Paradoksalnie, opisując nie swoje narzędzie, zwróciłam też na siebie uwagę i dużo ludzi w branży kojarzy teraz moją gębę. Na to wszystko miała też wpływ moja wzmożona aktywność na grupach dyskusyjnych, gdzie starałam się pomagać osobom, które miały problemy, na które znałam rozwiązanie. Dowiedziałam się, że kilku blogerów, których sama chętnie czytam i podziwiam, czyta również mnie. W tym roku dostałam też kilka fajnych propozycji, m.in. do nagrania podcastu Po Ludzku o Pieniądzach.

 

Zyskać kilku fajnych klientów

Wraz z budowaniem marki osobistej, jest mi też łatwiej rozmawiać z nowymi klientami, negocjacje idą szybciej i sprawniej, ponieważ klienci już mnie znają i bardziej mi ufają. W zeszłym roku nawiązałam współpracę m.in. z Vivusem, dla którego robiliśmy stronę www czy marką Scandic, pracowałam również z blogami – Zielony Zagonek, Prakreacja, Worqshop. Aktualnie kończymy też przebudowę grafiki platformy kursowej WP Idea – pracujemy nad tym, by była ona bardziej wygodna, przejrzysta i miła dla oka. Zyskałam kilka bardzo dobrych referencji i zbudowałam kilka solidnych relacji, które cały czas procentują.

 

Zrobić pierwszego darmowego ebooka

W zeszłym roku wypuściłam pierwszy PDF, który można pobrać za darmo – jest to ebook o Narzędziach i książkach przydatnych w biznesie. Odzew był bardzo fajny i bardzo mnie to zmotywowało, aby zrobić więcej tego typu gratisów na stronie. Ebook zrobiłam w Canvie, jak widać, można tam stworzyć całkiem zgrabnie wyglądający PDF

 

Zmienić newsletter i platformę

W zeszłym roku, po 7 latach pracy z Mailchimpem, zmieniłam platformę na MailerLite i .. nie mogłam lepiej trafić. O zmianie platformy pisałam tutaj – do tego doszła też zmiana wyglądu newsletterów oraz lepiej dopracowane treści, które spodobały się osobom zapisanym na liście. W tym roku chciałabym częściej wysyłać wartościowe, nie dostępne na blogu treści.  

 

Zwiększyć swoją listę mailingową

Dzięki kilku wpisom, które okazały się bardzo “szerowalne” oraz dzięki darmowemu ebookowi, moja lista mailingowa zwiększyła się o 227%. To całkiem niezły wynik, prawda?

 

Opublikować 100 edycję Linków do kawy

Dokładnie 30 grudnia, na sam koniec roku, opublikowałam 100 odcinek Linków do kawy, uzupełniony dodatkowo o MEGA konkurs, w którym wzięło udział ponad 40 osób! Jest to dla mnie bardzo fajne podsumowanie konsekwencji i uporu, z jakim dążyłam do tego, by regularnie co sobotę publikować nowy odcinek. Oby udało się zrobić kolejne 100 odcinków 🙂

 

Jakie plany na 2018?

Liczę, że uda mi się wreszcie popracować nad logo i zmianą wyglądu bloga. Chcę uporządkować nieco treści i uspójnić grafiki. Być może pokuszę się też o nową sesję zdjęciową, aby mieć trochę profesjonalnych zdjęć do bloga.

Bardzo bym chciała również popracować nad systematycznością wpisów i nad płatnymi, ale wartościowymi produktami. Chcę pójść też w bardziej interaktywną formę – zastanawiam się nad podcastem, ewentualnie webinary i live’y. Mam nadzieję, że uda i się też zwiększyć znacząco listę mailingową. Myślę też bardzo mocno nad wejściem w temat nieruchomości, być może się uda w tym roku. 

Trzymaj kciuki 🙂

 

A jakie Ty masz plany na ten rok ?

 

Twoja kolej

Masz jakieś pytania? Śmiało zadaj je w komentarzach pod tym wpisem! Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to proszę prześlij go e-mailem do swoich znajomych, lub podziel się nim na Facebooku lub Twitterze. Dziękuję!

 

Opt In Image
Darmowy ebook!

Dołącz do ponad 500 osób, które otrzymały bezpłatny ebook "Narzędzia i książki, które pomogą Ci w biznesie", a także newsletter, w którym dzielę się swoją wiedzą o prowadzeniu biznesu!

Zapisując się na listę zainteresowanych wyrażasz zgodę na na otrzymywanie newslettera z www.rozterkistartuperki.pl. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Zobacz także