Wady i zalety brania kredytu na dom/mieszkanie

Postanowiłam poruszyć ten temat, ponieważ przed tą decyzją stoi wiele osób i ja nie jestem bez wyjątku. Tyle, że my z mężem już swoją decyzję podjęliśmy.

 

Nie była ona łatwa i parę lat zastanawialiśmy się, co robić. Mieszkamy razem już szmat czasu – najpierw wynajmowaliśmy pokój, potem małe mieszkanie na piętrze w domu z jednym pokojem, potem samodzielne mieszkanie.. ale wciąż nam czegoś brakowało. Teraz jak patrzę wstecz, to można powiedzieć, że się tułamy od miejsca do miejsca. No bo czym innym jest brak totalnego poczucia bezpieczeństwa oraz brak poczucia bycia “u siebie”, jak nie tułaczką?

 

Przez te kilka lat mieliśmy bardzo różne doświadczenia z wynajmowanymi mieszkaniami – niestety w większości niezbyt dobre. Począwszy od mieszkania ze studentami i niemal codziennymi imprezami, gdzie wchodząc rano do kuchni, znajdywaliśmy jakieś obce zwłoki na podłodze, po mieszkanie z osobami pracującymi i spokojnymi, ale niesamowicie wrażliwymi na wszystko – na hałas, na nasze zwierzęta, na zapalone światło, na źle zaparkowany samochód itp. Aż po samodzielne mieszkanie, gdzie właściciele okazali się nie do końca uczciwi i po 4 miesiącach stwierdzili, że jednak chcą się wprowadzić z powrotem…

 

Po każdym takim doświadczeniu coraz bardziej dojrzewała w nas decyzja o wzięciu kredytu, żeby jak najszybciej pójść “na swoje”. Tym bardziej, że lata lecą..

 

Branie kredytu na mieszkanie/budowę domu to jest o tyle trudne, że wiąże się ze sporym obciążeniem – nie tylko finansowym, ale również psychicznym. Jest to odpowiedzialność wobec banku, ale też wobec siebie i własnej rodziny. No bo jeśli coś się stanie i nie będziesz w stanie spłacać rat, to bank zabierze Ci mieszkanie i zostaniesz bez dachu nad głową. To dość przerażające.

 

Z drugiej strony, my po przeliczeniu naszych comiesięcznych wydatków tj. czynszu, rachunków oraz kredytu gotówkowego, który jeszcze spłacamy, doszliśmy do wniosku, że wydajemy więcej niż mogłaby wynosić rata kredytowa na własną nieruchomość. A nasze pieniądze w większości  po prostu przepadają, bo czym innym jest płacenie komuś za najem?

 

Uwaga! Ten artykuł nie ma za zadanie przekonać Cię do którejkolwiek opcji, ja jedynie staram się przedstawić nasz punkt widzenia oraz plusy i zalety każdego rozwiązania, jakie my dostrzegliśmy.

 

Zdaję sobie sprawę, że obawa przed spłacaniem kredytu przez 30 lat potrafi skutecznie zniechęcić, no bo spójrzmy prawdzie w oczy – nie wiadomo co się będzie działo za 5, 10, 15 lat. Czy będziemy mieć nadal tą samą pracę? Czy nie zachorujemy? Oczywiście nie da się wszystkiego przewidzieć, a w większości przypadków ludzie nie posiadają poduszki finansowej tj. zabezpieczenia na takie sytuacje, więc trzeba po prostu podjąć ryzyko.

 

Z drugiej strony.. kredyt powinien motywować do tego, żeby go szybciej spłacić. W związku z tym może warto przemyśleć, czy nie dałoby się znaleźć jakiegoś dodatkowego źródła dochodu?

 

Ok, ale po kolei. Wiem, że są ludzie, którzy postanowili nigdy nie brać kredytu i zawsze mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu. Ma to swoje zalety oczywiście, dla nas jednak wynajmowanie ma zdecydowanie za dużo minusów takich jak:

 

  • brak poczucia bezpieczeństwa – nigdy nie wiadomo, czy właściciel lub jego dzieci nie będą chcieli odzyskać mieszkanie
  • brak prywatności – współlokatorzy mieszkający w pokojach obok i codzienne spotykanie się w kuchni/łazience lub właściciele wpadający znienacka na mieszkanie (nam się zdarzyło mieszkać w miejscu, gdzie właściciel wchodził bez pukania do domu…)
  • brak swobody w urządzaniu wnętrza – żeby zrobić głupią dziurkę w ścianie, trzeba się pytać właściciela, nam też zawsze szkoda było inwestować pieniądze w odświeżanie mieszkania czy kupowanie mebli no bo po co, skoro to nie nasze ?

 

Argumenty, które mogą przemawiać za nie braniem kredytu:

 

  • obciążenie finansowe na 30 lat i obawa utraty domu w przypadku np. braku pracy lub zachorowania
  • koszt kredytu – w zależności od kwoty pożyczki, może to być nawet do 50% samego kredytu!
  • brak przywiązania do miejsca – jak coś się nam nie spodoba, zawsze możemy zmienić mieszkanie
  • można próbować budować samodzielnie, metodą gospodarczą, w naszym wypadku jednak nie było to opcją ze względu na to, iż pewnie zajęłoby nam to kilka lat, a w tym czasie musielibyśmy ładować dalej środki w wynajmowane mieszkanie, a nie o to chodzi

 

Co nas przekonało, żeby jednak wziąć kredyt?

 

  • tyle samo pieniędzy teraz wydajemy na czynsz + opłaty, nie mówiąc o tym, że jeszcze spłacamy stary kredyt, razem więc miesięcznie wychodzi sporo więcej niż nasza przyszła rata kredytowa, a płacąc czynsz najzwyczajniej w świecie wyrzucamy pieniądze w błoto, a moglibyśmy już spłacać nasz dom
  • brak swobody w mieszkaniu, nie możemy się urządzić jak chcemy – większość mebli należy do właściciela i nie są one szczytem naszych marzeń + o każdą zmianę czy ingerencję w mieszkanie musimy się pytać
  • niepewność – właściciel naszego obecnego mieszkania ma troje dorosłych dzieci, nigdy nie wiadomo czy któreś nie będzie chciało się tu wprowadzić…
  • jesteśmy już zmęczeni wynajmowaniem – mieszkamy już 6 lat w różnych miejscach, mieliśmy bardzo różne doświadczenia i to nie jest kwestia zmiany mieszkania na inne, bo teraz mieszka się nam bardzo dobrze. Chodzi o własne miejsce, takie miejsce, które powoduje, że jak do niego wracasz to wiesz, że to jest Twoje własne, prywatne miejsce i przed nikim nie musisz się z niczego tłumaczyć.
  • nieruchomość na własność – płacąc kredyt przynajmniej wiesz, że to kiedyś będzie Twoje. I zawsze możesz to sprzedać w razie zmiany planów. Do wynajmowanego nie masz żadnych praw

 

I teraz najlepsze…nie weźmiemy kredytu na 30 lat. Pokombinowaliśmy trochę, rozejrzeliśmy się za możliwościami i wiemy, że uda się nam zbudować dom w sporo niższych pieniądzach niż robi to większość ludzi. Nie ulegliśmy modzie na duży, wypasiony dom, który miałby służyć jeszcze naszym dzieciom, tylko wybraliśmy dom dla SIEBIE. Nie interesuje nas, czy dzieci będą mogły mieszkać w nim po naszej śmierci. Niech same o siebie zadbają – my nie mieliśmy nic, kiedy zaczynaliśmy dorosłe życie. Nikt nam niczego nie zostawił, ani nie wygraliśmy w totka. Kiedy się poznaliśmy, “klepaliśmy” biedę i sami pomału dochodziliśmy do wszystkiego.

 

Dlaczego dom, a nie mieszkanie?

Ja od dziecka mieszkałam w bloku i zawsze marzyłam o ogródku – o tym, by móc w weekend tak po prostu wyjść sobie w sułtankach z kawą o poranku przed dom. Mój mąż z kolei wychował się w takim otoczeniu i nie wyobraża sobie inaczej. Kiedy wynajęliśmy nieduże mieszkanie w domu wolnostojącym z ogrodem, miałam pierwszy raz okazję zobaczyć jak to jest mieszkać na wsi. I nigdy w życiu nie chcę już inaczej! W międzyczasie zaczęłam się też fascynować uprawą własnych warzyw, więc teraz już naprawdę nie ma odwrotu! Poza tym, ten dom i jego otoczenie ma być dla nas swego rodzaju oazą, miejscem do regeneracji sił po intensywnym tygodniu pracy w mieście.

 

Zrobiliśmy rozeznanie i okazuje się, że dom może być tańszy niż mieszkanie, to raz. Dwa, poza standardowym, murowanym domem, jest jeszcze dużo innych technologii w budownictwie, do tego niektóre nieco tańsze od tradycyjnych. Zdecydowaliśmy się więc na bardzo prosty, mały i tani w budowie domek. Mało tego, tani w utrzymaniu bo ekologiczny.

 

Wierzę, że jeśli chcesz kupić mieszkanie, to też wystarczy trochę poszukać i można znaleźć dobrą ofertę. Nie wierz w stereotypy i to, co mówią Ci znajomi – szukaj na własną rękę. Niektórzy nasi znajomi wzięli ogromne kredyty na mieszkanie i oprócz raty kredytowej, płacą jeszcze czynsz.. Dla mnie to jest absurdalne i to jest kolejny powód, dlaczego wolimy dom.

 

O tym, co wybraliśmy, postaram się napisać odrębny wpis, ponieważ ten musiałby być sporo dłuższy 🙂

 

Twoja kolej

Masz jakieś pytania? Śmiało zadaj je w komentarzach pod tym wpisem! Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to proszę prześlij go e-mailem do swoich znajomych, lub podziel się nim na Facebooku lub Twitterze. Dziękuję!

 

 

Opt In Image
Darmowy ebook!

Dołącz do ponad 500 osób, które otrzymały bezpłatny ebook "Narzędzia i książki, które pomogą Ci w biznesie", a także newsletter, w którym dzielę się swoją wiedzą o prowadzeniu biznesu!

Zapisując się na listę zainteresowanych wyrażasz zgodę na na otrzymywanie newslettera z www.rozterkistartuperki.pl. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Zobacz także