Jak znaleźć czas na pracę przy małym dziecku?

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie moja własna sytuacja – otóż mam w domu prawie 4-miesięcznego synka. Zanim urodziłam dziecko, zawsze się zastanawiałam, jak to jest prowadzić firmę przy takim maluchu. Większość znajomych mówiła mi, żebym zapomniała o jakiejkolwiek pracy, że nie dam rady prowadzić firmy bo dziecko wymaga ogromnie dużo zaangażowania. To sprawiło, że był to jeden z powodów, dla którego trochę odciągałam macierzyństwo w czasie – bo chciałam najpierw to czy tamto zrobić. Wydawało mi się, że przy dziecku to już nic nie zrobię i będę musiała zapomnieć o rozwoju biznesu. Rzeczywistość pokazała, że jednak jest nieco inaczej i wiele rzeczy, o dziwo, da się zrobić 🙂 

 

Najtrudniej w zasadzie było na samym początku po porodzie. Po pierwsze, ja byłam fizycznie w bardzo kiepskiej formie – ze szpitala wyszłam z silną anemią po utracie dużej ilości krwi oraz obolała po porodzie z komplikacjami. A po drugie, rzeczywiście takie malutkie dziecko, wymaga sporo uwagi. Paradoksalnie noworodki bardzo dużo śpią na początku, ale z kolei trzeba je często wybudzać na karmienie – co godzinę lub dwie, dlatego, że spada im cukier i lecą z wagi, jeśli jest zbyt długa przerwa w karmieniu. Budzić trzeba również w nocy, toteż człowiek przez pewien czas chodzi jak zombie. Ponadto takie maluchy dużo płaczą, a świeży rodzic nie ma pojęcia, dlaczego i jeszcze nie umie do końca takiego dziecka uspokoić – dopiero się uczy, co na dziecko działa, co mu przynosi ulgę i jakie mogą być powody płaczu. 

 

Rzeczywiście przez kilka tygodni po porodzie mogłam zapomnieć o jakimkolwiek pisaniu tekstów na bloga czy innej, kreatywnej pracy. Natomiast jak tylko poczułam się dobrze fizycznie, to wykorzystywałam drzemki dziecka i nadrabiałam bieżące, pilne tematy takie jak odpisywanie na maile czy nadzór nad zleceniami. Praktycznie w 2 tygodnie po porodzie już zaczęłam pomału siadać do komputera i ogarniać najpilniejsze sprawy. Dzięki temu moi klienci nawet nie zauważyli, że rodziłam 🙂 Tak więc nie miałam potrzeby zamykania czy zawieszania działalności firmy, a tego w sumie się najbardziej bałam. 

 

Oczywiście posiadanie dziecka zmusiło mnie do weryfikacji wielu rzeczy, które do tej pory robiłam i odpuszczenie sobie wielu tematów, w tym również niektórych zapytań od klientów. Robię teraz nieco mniej, za to podniosłam trochę ceny i w sumie wychodzę na tym podobnie lub nawet lepiej finansowo 🙂 Po prostu wiem, że nie jestem w stanie ogarnąć wszystkich zapytań i wybieram sobie te, które bardziej ze mną rezonują. To fajny komfort, który wypracowałam sobie we wcześniejszych latach – po prostu wiem, że jeśli nie wezmę części zleceń, to i tak pojawią się inne, fajne tematy i nie mam czego żałować. 

 

Teraz, kiedy mój syn ma już kilka miesięcy, jest mi coraz łatwiej pracować, mimo, iż wszyscy wkoło mówili, że będzie coraz trudniej bo takie niemowlaki coraz mniej śpią. A to dlatego, że dziecko się rozwija i jest coraz bardziej ciekawe świata. I owszem, mój syn rzeczywiście mniej teraz śpi w ciągu dnia, za to w nocy śpi wzorowo (nawet 7-9 godzin jednym ciągiem). A że w ciągu dnia mało śpi? No cóż, mam już kilka swoich wypracowanych sposobów na to, żeby jednak móc trochę popracować 🙂

 

Od razu tylko na wstępie powiem, że dla mnie priorytetem jest poświęcanie synowi tyle czasu, ile potrzebuje i przede wszystkim ja jestem dla niego, a praca jest na drugim miejscu. Drugą ważną rzeczą jest dla mnie moje zdrowie, a więc nie pracuję w nocy, kiedy śpi – jak to robią niektórzy. Znam osoby, które tak robiły i niestety przez brak snu posypała się im odporność i poleciało zdrowie. Ja nie chcę do tego doprowadzić, więc kiedy syn idzie spać wieczorem – ja też idę. No chyba, że wyjątkowo mam coś bardzo pilnego i ważnego do zrobienia, czego nie zdążyłam zrobić w ciągu dnia, to wtedy rzeczywiście siadam na chwilę do komputera wieczorem, kiedy dziecko zasypia. 

 

Kolejna sprawa – trzeba się liczyć z tym, że praca przy małym dziecku to już nie jest to samo, co wcześniej. Przed urodzeniem dziecka wstawałam sobie spokojnie wcześnie rano, jadłam śniadanie, robiłam kawę i zasiadałam od razu do pracy. Do godziny 16-tej, kiedy mój mąż wracał z pracy, miałam całkowitą ciszę i spokój i mogłam zrobić bardzo wiele. Teraz jest inaczej – każde 10 minut, kiedy mogę usiąść do komputera, jest cenne i nie marnuję tego na przeglądanie Facebooka tylko od razu robię coś z listy zadań. 

 

Oczywiście czasem te 10 minut to za mało, żeby skończyć jakieś rozbudowane zadania, dlatego dzielę je na mniejsze zadania i robię po trochu – w taki sposób, żeby cokolwiek ruszyć do przodu. Jeśli oznacza to tylko i wyłącznie wysłanie odpowiedzi na jednego maila – trudno, na resztę odpowiem później, przy kolejnej okazji. Nauczyłam się już, żeby się tym nie frustrować i nie przejmować bo frustracja będzie prowadzić do tego, że odbije się to na moim dziecku. A ja chcę, by ono wychowywało się w przeświadczeniu, że mama poświęciła mu tyle uwagi i cierpliwości, ile potrzebowało. 

 

Dlatego dzielenie dużych zadań na mniejsze, które można zrobić w 10-15 minut jest świetnym sposobem na pracę w takich warunkach. Oczywiście jeśli dziecko śpi jednym ciągiem 4 godziny to rewelacja, wtedy można wiele zrobić, ale jeśli tylko utnie sobie krótką drzemkę no to cóż, trzeba zrobić ile się da. Ale tak naprawdę mam chyba dużo szczęścia bo jestem cały czas w miarę na bieżąco z moją pracą – nie mam zaległości, wszystkie zlecenia realizowane są na czas, nawet sprawy prywatne typu złożenie jakichś wniosków do urzędów czy załatwienie spraw związanych z samochodem – również wszystko robię na bieżąco. To wszystko dzięki temu, że efektywnie wykorzystuję każdą chwilę, kiedy dziecko śpi. Ciekawostka: ten post zajął mi “jedyne” 2 tygodnie 🙂 Ale siadałam do niego w każdej wolnej chwili i starałam się napisać chociaż jedno zdanie.

 

W dalszej części tekstu opisuję, jak próbuję pogodzić wychowanie dziecka z pracą. I nie, to nie są metody typu sprzedanie dziecka dziadkom 🙂 Tak się składa, że my nie mamy komu sprzedać dziecka – ani ja ani mąż, nie mamy już rodziców, musimy sobie więc całkowicie sami radzić.

 

Jakie są moje sposoby na pracę przy małym dziecku? 

 

  • Jeśli mój syn śpi to przede wszystkim najpierw siadam do pracy – nie sprzątam domu, nie robię zakupów i nie gotuję, robię to przy kolejnej okazji. Te pozostałe, domowe  rzeczy mogę robić, kiedy nie śpi – dostaliśmy w prezencie leżaczek-bujaczek, który idealnie się sprawdza w takich sytuacjach. Kiedy chcę coś ugotować, po prostu biorę syna do kuchni i sadzam na bujaczku na wprost mnie. Mały sobie siedzi i patrzy na to, co robię. Jest jeszcze bardzo ciekawy świata, więc z uwagą obserwuje wszystko, co się wokół niego dzieje. Siedzi sobie wtedy bardzo spokojnie i dużo się śmieje. To mi daje jakieś 30-40 minut na to, żeby coś ugotować 🙂 Natomiast z pracą jest gorzej – jeśli siedzę nieruchomo przy komputerze to mały zaczyna się niecierpliwić i nudzić. Dlatego mogę pracować tylko wtedy, kiedy śpi. 

 

  • Mój syn jest zwykle najbardziej aktywny rano, koło 7-mej. Jest już zwykle wyspany po nocy, więc trudno oczekiwać od niego, że teraz znów pójdzie spać dlatego wtedy staram się poświęcić mu maksimum czasu i posiedzieć z nim, pośpiewać mu, mówić do niego i ćwiczyć leżenie na brzuchu. Mniej więcej po godzinie/półtorej zaczyna się robić zmęczony i to jest pora na spanie. Wtedy najczęściej sam zasypia po karmieniu albo jeśli jest wyjątkowo marudny, zabieram go na spacer po osiedlu. Czasem zaglądam z nim do kawiarni, zamawiam kawę i pracuję na telefonie – oddzwaniając do klientów albo pisząc maile na smartfonie. Dzięki temu upewniam się, że na pewno twardo śpi – rozpoznaję to po tym, że nie budzą go głośne hałasy w kawiarni. Jeśli nie upewnię się, że mocno śpi, to może być tak, że wrócę do domu i się obudzi 🙂 Jeśli zaśnie snem głębokim to po powrocie zwykle śpi jeszcze ok. 2-3 godziny i to jest mój czas na pracę. W tym czasie muszę postarać się zrobić jak najwięcej bo nigdy nie wiem, ile tak naprawdę pośpi. Dlatego unikam wtedy wszystkich złodziei czasu – nie odbieram telefonów od znajomych, którzy lubią sobie długo pogadać o niczym, nie wchodzę na Facebooka i nie zapraszam w tym czasie nikogo na kawę. 

 

  • Mój syn czasem po przebudzeniu lubi sobie poleżeć spokojnie, porozciągać wszystkie kończyny i pogugać sam do siebie 🙂 To również jest czas, kiedy mogę jeszcze coś zrobić w pracy – napisać na szybko maila czy sprawdzić nowe wpisy w naszym CRMie. Mały sam da mi znać, kiedy będzie potrzebował mojej uwagi 🙂

 

  • Są takie dni, kiedy młody jest wyjątkowo marudny – często płacze i ciężko go uspokoić, wtedy zazwyczaj pomaga wzięcie go na spacer. Ale bywa, że i to nie pomaga i wtedy kompletnie nie mogę nic zrobić. Godzę się więc z tym i poświęcam mu tyle uwagi, ile chce, a jeśli mam coś super pilnego do zrobienia na ten dzień to po prostu czekam, aż mąż wróci z pracy i go ode mnie przejmie. Wtedy siadam na chwilę do komputera i robię co trzeba. 

 

  • Zazwyczaj codziennie wieczorem również chodzimy z mężem na spacer z młodym – na chłodnym, świeżym powietrzu bardzo łatwo zasypia, a my po powrocie mamy dzięki temu jakieś 6-9 godzin snu jednym ciągiem. Bez spaceru zazwyczaj śpi krócej i potem jesteśmy niewyspani. Teoretycznie można by wtedy pracować, niektórzy właśnie wykorzystują ten wieczorny sen dzieci na pracę, ja jednak nie chcę. Spacery z mężem dają mi dużo radości – to jest ten czas dla nas, kiedy możemy sobie spokojnie pogadać, spędzić ze sobą czas i przewietrzyć się, poruszać. Muszę powiedzieć, że bardzo nam się kondycja poprawiła po tych codziennych spacerach. A po powrocie od razu idziemy spać, żeby wykorzystać ten czas, kiedy mały śpi. Jednak jeśli bardzo gonią mnie terminy w pracy to wtedy jeszcze siadam na chwilę do komputera. Mogę też poprosić męża, żeby sam poszedł na spacer, a ja w tym czasie ogarnę sobie kilka spraw. 

 

  • Największy problem do tej pory miałam nie z ogarnianiem bieżącej pracy, tylko z rzeczami dodatkowymi, rozwojowymi np. z pisaniem tekstów na bloga. Myślałam, że nie będę w stanie pisać artykułu w kawałkach – wcześniej zawsze potrzebowałam mieć przynajmniej pół dnia nieprzerwanej ciszy, żeby skończyć tekst. Okazało się, że można się przyzwyczaić do nowej sytuacji i nauczyć tworzyć teksty w inny sposób. Otóż robię to czasem na telefonie – co wcześniej wydawało mi się rzeczą niemożliwą bo ja bardzo szybko piszę na klawiaturze i uwielbiam pisać teksty na laptopie. Zawsze wydawało mi się, że pisanie długich tekstów na telefonie to udręka. A jednak się da! Piszę więc w każdym możliwym momencie – jeśli jestem z młodym w kawiarni albo nawet kiedy karmię piersią 🙂 Ostatnio pisałam też w samochodzie, kiedy jechaliśmy na wakacje –  młody siedział wtedy spokojnie w foteliku. 

 

  • Postanowiłam sobie, że od czasu do czasu zatrudnię panią sprzątającą. O ile ogarnianie podstawowych rzeczy typu umycie naczyń czy zamiatanie podłogi jakoś nam z mężem idzie lepiej lub gorzej, tak naprawde nie mam ani ochoty, ani tym bardziej czasu na ścieranie kurzy czy dokładne mycie szafek. Dlatego kiedyś z ciekawości taką panią                   zatrudniłam i powiem szczerze, że to jest mega pomoc. Akurat tak się złożyło, że moje dziecko w tym czasie spało i to dość długo bo 4 godziny. Tak więc miałam super czas na pracę – cisza, spokój i jeszcze mieszkanie samo się sprzątało xD Coś pięknego. A ponieważ wbrew pozorom nie jest to wcale droga usługa, stwierdziłam, że co się będę wysilać i tracić swój cenny czas, lepiej dać komuś innemu zarobić, a swój czas wykorzystać na coś bardziej wartościowego. 

 

  • Czasem, kiedy pogoda nie pozwala na dłuższy spacer, biorę młodego… do galerii handlowej. Mam to szczęście, że pod moim blokiem taką postawiono i ma ona dość spory metraż, więc mogę z młodym długo jeździć. Tam zasypia bardzo szybko, więc mogę wracać do domu i pracować 🙂 Chociaż zauważyłam też, że dużo lepiej śpi, kiedy wokół jest głośno – kiedy obok jeżdżą samochody, szumią drzewa lub słychać rozmowy ludzi. W domu natomiast jest całkowita cisza i wtedy każdy szmer potrafi go wybudzić. Dlatego czasem jeżdżę z nim dłużej, a ostatnio zastanawiam się, czy nie zabierać laptopa ze sobą i siadać od razu do pracy w jakiejś kawiarni. Oszczędzam wtedy ten czas, który muszę przeznaczyć na dłuższe jeżdżenie z nim, by upewnić się, że dobrze śpi oraz czas na powrót do domu. Jest to +/- godzina, którą mogę wykorzystać na pracę. Ale testowanie pracy w kawiarni dopiero przede mną 🙂 Rzecz jasna, nie da się tego robić codziennie bo to dość kosztowne, ale z pewnością pomyślę o tym, kiedy będę miała do zrobienia coś bardzo ważnego i na już.

 

  • O dziwo, mam też czas na to, by obejrzeć sobie różne nagrania z YouTube czy posłuchać podcastów. Podcastów chociażby mogę słuchać w czasie spaceru, natomiast szkolenia/konferencje czy inne nagrania na YouTube mogę oglądać, kiedy noszę go na rękach, karmię albo kiedy jem obiad, a on siedzi sobie wygodnie w bujaczku. Nie jest więc tak źle z nadążaniem za aktualnymi trendami w branży

 

Zaznaczam, że to są tylko MOJE sposoby i one działają na MOJE dziecko, natomiast każde dziecko jest inne i trzeba samemu wypróbować, co działa najlepiej. Mam nadzieję, że coś się Tobie przyda lub pozwoli spojrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy. Napisałam ten tekst bo nie mogę słuchać narzekań niektórych osób, że nic kompletnie przy dziecku nie da się zrobić i najlepiej to od razu zamykać firmę. Na pewno coś się da, kwestia organizacji i znalezienia złotego środka. Przecież takie małe dziecko nie jest super aktywne cały dzień i noc. Jest jeszcze przytłoczone bardzo dużą ilością bodźców i szybko się męczy. 

Być może jest to kwestia zrezygnowania z innych rzeczy np. sprzątania, kiedy dziecko śpi na poczet pracy albo ugotowania obiadu dzień wcześniej, wieczorem, kiedy partner może przypilnować dziecko. Dzięki temu następnego dnia nie trzeba się martwić, że musimy ugotować obiad, zamiast popracować, kiedy dziecko śpi, bo obiad mamy już gotowy i wystarczy go odgrzać. A może to jest właśnie kwestia spokojnego podejścia do tematu i podzielenia sobie większych zadań na mniejsze, które da się zrobić w czasie drzemki dziecka. Wszystko jest do indywidualnego rozpracowania. 

 

A Wy jakie macie sposoby na pracę przy dziecku?

 

Twoja kolej

Masz jakieś pytania? Śmiało zadaj je w komentarzach pod tym wpisem! Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to proszę prześlij go e-mailem do swoich znajomych, lub podziel się nim na Facebooku lub Twitterze. Dziękuję!

Opt In Image
Darmowy ebook!

Dołącz do ponad 500 osób, które otrzymały bezpłatny ebook "Narzędzia i książki, które pomogą Ci w biznesie", a także newsletter, w którym dzielę się swoją wiedzą o prowadzeniu biznesu!

Zapisując się na listę zainteresowanych wyrażasz zgodę na na otrzymywanie newslettera z www.rozterkistartuperki.pl. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Zobacz także