Jak zarobić na blogu – moje pierwsze kroki

Początek nowego roku to dobry moment by podsumować działalność bloga w poprzednim roku. Co prawda, nie planowałam, żeby to było takie podsumowanie, ale jakoś tak wyszło, że po Sylwestrze wstałam w miarę wcześnie rano w dobrym nastroju i bez kaca.  Miałam doskonałe warunki do pisania – ciszę i spokój (mąż jeszcze spał..) i tak oto powstał ten wpis 🙂

 

Zawsze fascynował mnie temat zarabiania na blogu. Bardzo uważnie śledzę np. raporty Michała Szafrańskiego z jego zarobków dzięki blogowi www.jakoszczedzacpieniadze.pl i jestem pełna podziwu dla jego pracy. Również bardzo podziwiam to, że szczerze mówi o wszystkich szczegółach – ile i na czym dokładnie zarobił. Co ciekawe, ludzie nie mają mu tego za złe – wręcz przeciwnie, kibicują mu i sami dzięki temu też motywują się, by coś zrobić ze swoimi projektami. To zmusiło mnie do zastanowienia się nad swoim blogiem – skoro nikomu nie przeszkadza, że on zarabia na linkach partnerskich, to czemu nie miałabym tego też robić u siebie ?

 

Żeby było jasne.. kiedy założyłam bloga, nie zrobiłam tego z myślą o zarabianiu na nim. Mam już stałą pracę – własną firmę, więc życie z bloga nie było moim celem. Bloga postawiłam z chęci pisania o tym, co mi siedzi w głowie, z chęci podzielenia się swoją wiedzą i zamiarem budowy marki osobistej, co mogłoby mi pomóc przy rozwoju firmy. Również z powodu innych rzeczy, które pojawiają się przy okazji pisania – np. poznania fantastycznych ludzi o podobnych zainteresowaniach.

 

Z czasem jednak obserwując różne inne blogi, pomyślałam, że warto jednocześnie powoli budować sobie fundament pod ewentualne możliwości dodatkowego, pasywnego dochodu w przyszłości. Głównie z powodu tego, że każdy człowiek powinien mieć więcej niż jedno źródło dochodu – w razie, gdyby to pierwsze z jakiegoś powodu się posypało. Poza tym, więcej źródeł dochodu to również nowe możliwości spełniania marzeń i okazje rozwoju.

 

W zasadzie to nie widzę powodu, czemu miałabym tego nie robić? Czy coś mi w tym przeszkadza? 

 

Przede wszystkim, zamierzam robić to przy okazji, a nigdy na siłę. Założyłam sobie, że treść na moim blogu zawsze będzie wartościowa, a produkty, które polecam, to produkty, które sama sprawdziłam np. książki, które przeczytałam. Nigdy na moim blogu nie znajdzie się po pierwsze: reklama nachalna, a po drugie, żadna treść reklamowa, która nie jest zgodna z tematyką tego bloga oraz z moimi przekonaniami.

 

Uwaga! Bardzo ważne jest, aby na końcu każdego wpisu, umieszczać informację o tym, że w treści znajdują się linki afiliacyjne. Chodzi o to, by czytelnik miał jasną sytuację i sam mógł zadecydować, czy w to kliknie czy nie.

 

Napisałam już ponad 25 artykułów i mam coraz więcej odwiedzin oraz komentarzy, a to dopiero niecałe pół roku istnienia bloga. I zdążyłam już zauważyć, że pewne metody, które zastosowałam na swoim blogu, przynoszą pierwsze, bardzo niewielkie zarobki. To oznacza mniej więcej, że jeśli będę to kontynuować, to w przyszłości za kilka lat, rzeczywiście mogłabym mieć z tego sensowny, dodatkowy dochód.

 

Dodać muszę, że nie piszę niestety jeszcze zbyt regularnie – bywały nawet miesiące bez żadnych wpisów.  Jednak widzę już powoli efekty moich działań, a wyobraźmy sobie, co byłoby, gdyby wpisów było już o wiele, wiele więcej! Przecież największe i najpopularniejsze blogi też kiedyś zaczynały i stosowały podobne metody do moich.

 

Postanowiłam na swoim blogu od tej pory dokładnie dokumentować, jak rozwija się ten temat u mnie i pokazywać Ci, co dokładnie robię, abyś mógł sam skorzystać z tych rad i również osiągnąć podobne, a może lepsze efekty.

 

Pokażę Ci, co takiego robię i w jaki sposób, aby w przyszłości uzyskać z tego bloga dodatkowe źródło dochodu.

 

W tym momencie stosuję głównie LINKI AFILIACYJNE czyli linki do produktów w programach partnerskich – a to znaczy, że uzyskuję prowizję, jeśli ktoś zrobi zakup poprzez takiego linka.

 

Na dzień dzisiejszy korzystam głównie z programu partnerskiego Ceneo oraz linków partnerskich różnych firm, oferujących narzędzia, z których korzystam – a to znaczy, że mogę we wpisie np. podać link do kupienia książki czy jakiegoś produktu, który recenzuję.

 

Przykłady wpisów, gdzie użyłam takich linków

 

 

Do tej pory użyłam linków z Ceneo dosłownie kilka razy – był to swego rodzaju test, żeby zobaczyć, czy to w ogóle działa. Po sprawdzeniu historii zarobków w panelu partnerskim, okazało się, że ludzie chętnie klikają w te linki.

 

Na moim koncie widnieje kwota 5,67 zł. Może to i śmieszna suma, ale przy małym blogu i małej ilości linków, jest to całkiem zrozumiałe. Wyobraź sobie, że mój blog jest 10 czy 20 x bardziej znany, niż teraz. To już może dać całkiem miłą kwotę, prawda? Na pewno wniosek jest taki, że warto to kontynuować i pisać regularnie – z tego co mi wiadomo, niektórzy blogerzy wyciągają z tego niezłe kwoty miesięczne.

 

Jakie są zasady w Ceneo ?

 

Ceneo wypłaca 65% prowizji od swoich przychodów, a ponadto za samo kliknięcie w link, który kieruje do ich oferty, wypłacane jest ok. 20-30 groszy. Czyli nie jest ważne, czy ktoś w ogóle kupił produkt. Dodatkowo za polecenie programu partnerskiego, możesz otrzymać 10% zarobków osób, które poleciłeś. Przekierowania do ofert można robić w formie zwykłych linków lub gotowych reklam graficznych – system Ceneo oferuje prosty generator ofert.

 

Zwróć też uwagę, że narzędzia czy aplikacje, z których korzytasz, również mają swoje linki partnerskie. Może niekoniecznie będą z tego profity w postaci gotówki, ale jeśli np. dostaniesz dodatkowe miejsce w chmurze albo rabat na przedłużenie usługi to chyba też dobrze?

 

Niedawno opublikowałam taki wpis: 24 narzędzia biznesowe dla freelancerów i małych firmW tym wpisie poukrywałam trochę linków partnerskich i praktycznie jeszcze tego samego dnia otrzymałam informację z aplikacji InFakt oraz Dropboxa, że ktoś zarejestrował się z moich linków.

 

Co zyskałam?

20% rabatu na program do fakturowania inFakt, z którego korzystam, a więc parę złotych zostaje mi w kieszeni oraz 500 MB dodatkowego miejsca w Dropboxie. Fajnie, prawda?

 

program partnerski InFakt

 

Jak widać na powyższym screenie – za InFakt płacę normalnie 8 zł miesięcznie, natomiast po rabacie jest to 6,40 zł. To oznacza, że zyskałam 1,60 zł miesięcznie, a w skali roku jest to oszczędność 19,20 zł. Może to niedużo, ale to już jest np. bilet do kina, książka czy obiad w restauracji. A kosztowało mnie to tak naprawdę bardzo mało pracy.

 

Oczywiście podaję tylko przykład tego, co się wydarzyło w dniu opublikowania wpisu, ale przecież wpis cały czas jest widoczny na blogu, zakładam więc, że on jeszcze nie raz zaprocentuje. Jeśli zarejestruje się kilka kolejnych osób, to oszczędności się zwiększą. Warto więc było włożyć trochę pracy w przygotowanie takiego zestawienia.

 

Muszę dodać, że czasem różne formy zarobku czy oszczędności poprzez blog, trafiają się też przypadkiem. Swego czasu odkryłam świetną aplikację do tworzenia ofert Nusii, o której pisałam np. TUTAJ. Miała ona tylko jedną wadę – nie miała wersji polskojęzycznej. Napisałam więc do twórców z pytaniem, czy da się coś z tym zrobić. Oni z kolei odpisali, że owszem, ale proponują, bym samodzielnie napisała tłumaczenie i oni to wprowadzą do systemu. Okazało się, że pracy nie ma dużo, więc chętnie to zrobiłam i praktycznie 30 minut później już wszystko było gotowe. Stwierdziłam, że jest to na tyle fajny produkt, że warto go opisać na blogu. Link do artykułu podesłałam do Nathana z Nusii, a on z wdzięczności włączył mi konto z rabatem 50% na 3 miesiące! Wow. W praktyce oznaczało to, że w mojej kieszeni zostało łącznie około 174 złote (w zależności od kuru dolara). Otrzymałam od niego również kod rabatowy dla moich czytelników. Czyli ogólnie rzecz biorąc, nie tylko zaoszczędziłam prawie 200 zł, ale również otrzymałam super wartość dla moich czytelników – świetną aplikację w języku polskim oraz kod rabatowy na pierwsze 3 miesiące. Panowie z Nusii natomiast zyskali nowego, stałego klienta, otworzyli się na nowy rynek oraz otrzymali darmową publikację. Jest to więc sytuacja win-win. Dodać muszę, że ta sytuacja sprawiła, że z Nusii udało mi się nawiązać nieco szerszą współpracę, która zaskutkuje nowymi, wspólnymi projektami.

 

 

Poniżej screen z faktury:

 

link-afiliacyjny-zarobek

 

Czyli można powiedzieć, że łączny dochód na ten moment czy to w formie oszczędności czy zarobku z bloga to kwota 198,87 złotych. Myślę, że wynik bardzo ładny zważywszy na moją dotychczasową nieregularność wpisów oraz stosunkowo jeszcze małą liczbę odwiedzin użytkowników. 

 

W przyszłości planuję wejść również w inne programy partnerskie, ale póki co, rozglądam się za czymś sensownym, mam też kilka na oku, ale tam warunkiem jest większa ilość odwiedzin i muszę jeszcze niestety trochę nad blogiem popracować, zanim mnie tam wpuszczą 🙂

 

Przekonałam się jednak, że na blogu rzeczywiście da się zarabiać, ale warunkiem jest regularne pisanie wartościowej treści i dobra promocja (która w zasadzie działa też samoczynnie – jeśli opublikujesz ciekawy post, ludzie sami go udostępnią na swoich profilach czy stronach). W przyszłości planuję więcej tego typu zestawień w miarę rozwoju bloga, sama jestem też bardzo ciekawa moich efektów za rok czy 2 lata.

 

Podsumowując, rodzaje programów affiliacyjnych z jakich na ten moment korzystam:

 

  1. Ceneo – program partnerski oferujący prowizję nie tylko od zakupu, ale również od samego kliknięcia (!) w link.
  2. Programy indywidualne oferowane przez poszczególne firmy/osoby – to właśnie np. rabaty na usługi, za które płacę 

 

 

Niektóre z linków to linki afiliacyjne. Oznacza to, że jeśli zdecydujesz się w nie kliknąć lub zarejestrować, to otrzymam z tego prowizję. Jednakże pamiętaj o tym, że wszystko, co polecam na tej stronie, jest przeze mnie sprawdzone i jest to zawsze coś, z czego jestem zadowolona. Będzie mi miło, jeśli Tobie również się przyda.

 

Twoja kolej

Masz jakieś pytania? Śmiało zadaj je w komentarzach pod tym wpisem! Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to proszę prześlij go e-mailem do swoich znajomych, lub podziel się nim na Facebooku lub Twitterze. Dziękuję!

 

Opt In Image
Darmowy ebook!

Dołącz do prawie 400 osób, które otrzymały bezpłatny ebook "Narzędzia i książki, które pomogą Ci w biznesie", a także newsletter, w którym dzielę się swoją wiedzą o prowadzeniu biznesu!

Zobacz także

  • Pamiętam, jak pierwszy raz ktoś do mnie napisał z pytaniem o zrobienie strony www własnie z formularza na blogu (do dziś pani Ania jest moją Klientką). Jaka to była radość! I to niedowierzanie, że jednak działa, że warto pisać, że to się sprawdza! Tak, blogowanie jest czymś pięknym – powodzenia i radości! 🙂

    • Działa, działa 🙂 I te komentarze pod wpisami cały czas motywują do tego, by pisać

  • Nie wiedziałem o programie partnerskim Ceneo. Dzięki 🙂

  • Iwona Gogulska

    Zarabianie na blogu to dla mnie cały czas ciężki temat. Mam od roku program partnerski z Ceneo, ale jeśli coś jest to jakieś grosze (dosłownie). Fakt faktem nie prowadzę strony, gdzie cokolwiek bym recenzowała, może to mój błąd. Myślę, że może być to cel do realizacji z Nowym Roku.

    • Trudno mi powiedzieć, od czego to może zależeć, na pewno musisz mieć dużo odwiedzin, ale też bardzo przejrzysty i ciekawy blog. Tu tak naprawdę wiele czynników ma wpływ, ale tak jak napisałam, nie wolno reklamować niczego na siłę – tzn. bombardować dużymi banerami, albo wstawiać reklamy niezwiązane z blogiem bo to odstrasza.

  • Mam podobne podejście.. nic na siłę. Na początku działalności bloga miałam propozycję reklamy, ale odmówiłam.. Szczerze napisałam, że nie mam jeszcze takiej liczby wejść, by tej osobie opłacało się zapłacić za baner.

  • Mam bloga prawie już dwa lata, ale tak na poważniej przyłożyłam się do niego dopiero od niedawna. W grudniu zarejestrowałam się w kilku programach partnerskich, m. in. Ceneo – w którym bardzo podoba mi się możliwość tworzenia samodzielnie różnych banerów, rotatorów (mają one ładny wygląd np. w porównaniu do reklam kontekstowych) i właśnie linków afiliacyjnych. Jak na razie przez niecały grudzień zarobiłam dzięki Ceneo niecałe 25 złotych 🙂 Warto umieścić linki afiliacyjne w starszych wpisach które są odwiedzane z wyszukiwarki a dzięki Ceneo można sobie fajnie dopasowywać tematycznie. W Ceneo mają też bardzo miłą i szybką obsługę – w sensie osoby która szczegółowo odpisze i pomoże jeśli masz jakiś problem czy wątpliwości, także polecam Ceneo 🙂 PS pierwszy raz trafiłam na twojego bloga, zapisuje go sobie i w wolnym czasie będę przeglądać bo widzę że jest dużo wartościowych wpisów. Pozdrawiam Gosia

    • Fajnie, że udało Ci się taką kwotę w jeden miesiąc zrobić – to znaczy, że przy odrobinie większej pracy z czasem może udałoby Cię zwiększyć tą kwotę kilkukrotne 🙂 Ja tam jestem zdania, że to nie musi być nie wiadomo co, ale jak już się uda z tego jakieś rachunki zapłacić czy pozwolić sobie na jakąś rozrywkę to jest bardzo fajnie, tym bardziej, że to nie wymaga przecież wiele pracy. Trzymam kciuki!

      Btw, widziałam Twojego bloga – MEGA czytelny i ciekawy – tak trzymaj!

      • Dokładnie tak, Ja się bardzo cieszę że udało mi się cokolwiek zarobić. To dopiero pierwszy miesiąc kiedy próbuję, testuję, dodaję sobie banery, zmieniam ich miejsce, itp zobaczymy co z tego będzie np za pół roku 🙂 Programów partnerskich jest mnóstwo, trudno się zdecydować, ale Ceneo na prawdę jest spoko 🙂 PS Dziękuję za tak miłą opinię na temat mojego bloga.

  • Świetny post, sporo się dowiedziałam. Mimo wszystko wciąż niewiele jest blogów, na których można się dowiedzieć się jak to jest z tym zarabianiem.

    • Dobrze wiedzieć i cieszę się, że się przydało 🙂

    • Też miałam takie wrażenie. O linkach afiliacyjnych czytałam nie raz, a dopiero po Twoim artykule mnie olśniło, o co właściwie chodzi.

  • Bardzo chciałabym zarabiać w przyszłości na blogu. Na razie mam za sobą jedną współpracę, która była dla mnie ogromnym zaskoczeniem i okazją, by zyskać doświadczenie. Kiedy pisałam poprzedniego bloga, dostawałam sporo książek w ramach współpracy barterowej, ale teraz chcę zupełnie odejść od barterów. Na razie jednak skupiam się na budowaniu społeczności, bo wiem, że bez niej nie ruszę dalej.

    Bardzo podoba mi się wygląd Twojego bloga, powodzenia! 🙂

  • Joanna Gliniecka

    Temat zapisuję i poczytam w wolnym czasie. Przejrzałam wzrokiem, zapowiada się dobra lektura:)

  • Świetny post, przydatne wskazówki. Zresztą nie tylko te, czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu 🙂

  • bardzo ciekawy i przede wszystkim konkretny post! ja do tej pory współpracowałam na zasadzie barteru z firmami, ale chyba spróbuję z tymi linkami, każdy grosik będzie fajny 🙂

    • W Twoim przypadku, jeśli piszesz o modzie, to masz o wiele więcej możliwości niż ja. Jest wiele świetnych programów partnerskich, sprawdź np. Zanox http://www.zanox.com/pl/ – sporo o nim czytałam i widzę, że wiele blogów z niego korzysta

      • o proszę, nie słyszałam. Bardzo dziękuję, chętnie spojrzę! 🙂

  • Wszystko jasno i klarownie podane 🙂 Bardzo przydatny post, dzięki!

  • Zainspirowałaś mnie, żeby zapytać, czy sklepy, które często polecam, mają opcję linków afiliacyjnych 🙂

    • Hmm nie znam żadnego ze zdrowymi produktami (sama szukam), ale proponuję zapoznać się z Ceneo – oni są połączeni z wieloma sklepami i tam mogą być poszczególne składniki do Twoich kosmetyków 🙂

      • A myślisz, że jest sens pytać o to sklepy z półproduktami? Sama stosuję produkty głównie z dwóch sklepów, a co za tym idzie, głównie te polecam. Trochę zawsze poklikają czytelnicy 🙂 Pytanie czy to możliwe, że sklepy prowadzą coś takiego.

        • Pewnie, zapytaj ich, może akurat mają program partnerski!

          • Tak zrobię!

          • Tak przy okazji – przeglądnęłam Twojego bloga i już mi się podoba 🙂 Dodaję do “Linków do Sobotniej Kawy” 🙂

          • O, jak miło <3 Postaram się dostarczyć nowy content na każdą sobotę!

  • Muszę wypróbować ten program partnerski Ceneo 🙂

  • Dorota Rajska

    Rzeczowo i na temat;)

  • Świetny wpis. Takich wpisów jest mało w sieci, więc tym bardziej Tobie dziękuję, że podzieliłaś się swoją wiedzą 🙂
    Jestem na etapie poprawiania szczegółów na blogu, a po małym liftingu chcę skorzystać z jakiegoś programu partnerskiego 🙂 Tak więc jeszcze raz wielkie dzięki 🙂

  • Od pewnego czasu myślę o programach partnerskich, może niebawem Poznań się z nimi bliżej 😉

  • Przydatny wpis. Może kiedyś się zdecyduję. Póki co piszę dla pisania.

    • Od czasu do czasu możesz spróbować, może kiedyś nasze oba blogi rozwiną się do fajnego rozmiaru i będzie można z tego czerpać również dodatkowe korzyści? Kto wie..

  • Świetny post! Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad afiliacjami i nad tym, co mogłoby się sprawdzić w przypadku mojego bloga. Teraz już wiem, jak to może wyglądać i gdzie szukać 🙂

  • Bardzo przydatny post! Myślę, że kontrowersje jakie narosły wokół tematu zarabiania na blogu są niepotrzebne, ponieważ jeżeli sytuacja przedstawia się tak klarownie jak u Ciebie to nie widzę tu niczego niestosownego. Pozdrawiam!

    • Grunt, żeby nie wciskać niczego czytelnikom, nie zaśmiecać i pokazywać tylko fajne, wartościowe rzeczy 🙂

  • Kolejny wartościowy wpis! Dzięki za cynk o Ceneo, sprawdzę czy mi również podpasuje, bo również mam zasadę, że nie promuje rzeczy, której sama bym nie kupiła. Pozdrawiam

  • Świetny, konkretny tekst, wow 🙂 Nawet nie wiedziałam o takiej formie, myślę, że w jakiś sposób te linki mogą być inspiracją do wymyślania nowych postów podczas niemocy twórczej 😉

  • Nie znalałam wcześniej programu afiliacyjnego Ceneo. Będę musiała dokładniej się z nim zapoznać. Poza Programami partnerskimi można pomyśleć także o reklamach Google AdSense. Są one bardzo nieinwazyjne, a mnogość formatów reklamowych pozwala na dopasowanie odpowiednich rozmiarów reklam do bloga. Oczywiście zarobki zależą od ilości odsłon i liczby kliknięć w reklamę.

    • AdSense to kolejna rzecz na mojej liście do sprawdzenia, aczkolwiek ostatnio dużo opinii jest negatywnych i nie wiem, czy ostatecznie się na to zdecyduję.

  • Bardzo przydatny tekst! Życzę wielkiego sukcesu w blogosferze! 🙂

  • Ja sobie myślę, że tak naprawdę neiwielkiej ilości blogerów udaje się zarobić na blogu, a tylko nieliczni mogą żyć z bloga. Dla mnie ważny jest balans pomiędzy reklamami na blogu a sama jego treścią. Bo w pewnym momencie może dojść do tego, że blog staje się tablicą ogłoszeniową, a to co miało być w idealnym założeniu bloga schodzi na drugi plan.

    • Dokładnie. Trzeba znaleźć jakiś złoty środek w tym wszystkim

  • Juz od jakeigos czasu mysle o wprowadzeniu na bloga linkow afiliacyjnych i widze, ze ten program Ceneo brzmi bardzo rozsadnie. Dzieki!

  • Jestem pod wrażeniem tego posta 🙂 Bardzo przejrzyście i jasno i napisany!

  • O wow! Dzięki – temat u mnie bardzo na czasie, właśnie się zastanawiałam, czy to dużo zachodu z linkami afiliacyjnymi. Prowadzę blog fotograficzny i często linkuję do sklepów ze sprzętem, żeby polecić konkretny produkt – także to jest dla mnie bardzo przydatne info. Poza tym 5,67zł – bardzo dobra kwota na początek 😉

  • Aleksandra Kramkowska

    Super post, naprawdę pomocny i bardzo klarownie przedstawiona sytuacja!

  • Mam dokładnie takie samo podejście w kwestii zarabiania na blogu. Choć jestem jeszcze na etapie zastanawiania się jak i kiedy, bo aktualnie na konkretne działania akurat w tym kierunku brakuje mi czasu 😛 Jedyne co – to właśnie dwa linki afiliacyjne do programów, których używam (oczywiście oznaczone 🙂 ).
    Tym bardziej z chęcią poczytam jak to wygląda u Ciebie 🙂 Już mnie zachęciłaś do mocniejszego zainteresowania się tematem 😛

    • Będę na bieżąco pisać o nowych doświadczeniach z zarabianiem 🙂

  • zastanawiam się nad ceneo 🙂 Twój wpis jest bardzo pomocny w tym zakresie 🙂

  • Świetnie to wygląda! Od jakiegoś czasu również zastanawiam się nad jakimiś afiliacjami – myślę, że na jesień przysiądę do tego mocniej i znajdę takie, które będą mi fajnie pasowały 🙂

    • Warto, nie wymaga to wysiłku, a kiedyś faktycznie może być z tego dodatkowy dochód i to w dodatku pasywny!

  • Bardzo przydatny post, dzięki :))

  • Super post – dzięki! Sama zastanawiam się czy do postów, w których i tak planuje polecić np. przeczytane ksiazki, nie dorzucać linków afiliacyjnych. A powiedz jeszcze – jaki masz stosunek do banerów reklamowych na blogu? Buziaki!

    • Banerów jeszcze nie próbowałam, poza reklamą OnePress (polecane książki), ale widziałam u innych. Generalnie jeśli są związane z treścią bloga, nie są inwazyjne tzn. nie zabierają 50% przestrzeni bloga i są estetyczne.. to czemu nie?

  • super wpis, ja też korzystam z linków ceneo, ale z umiarem 😉 Pozdrawiam

    • Jasne, że tak – ja zawsze podkreślam, że linki afiliacyjne są tylko do produktów, które sama sprawdziłam i polecam 🙂 Wklejam je przy okazji w ramach jakiegoś wpisu.

  • O programach Ceneo i linkach afiliacyjnych nigdy nie słyszałam, ale człowiek wciąż się uczy:) Zaintrygowalas mnie więc muszę sprawdzić:)

  • Dzięki za wpis. Rozważam współpracę z Ceneo. Po Twoim wpisie jestem bardziej zdecydowana.

  • Dzięki wielkie za ten artykuł! A czy planujesz napisać coś o innych metodach zarabiania niż programy afiliacyjne? Specyfika mojego bloga raczej wyklucza polecanie produktów czy usług 🙂

    • Tak, niedługo pojawi się artykuł o wpisach sponsorowanych 🙂

  • Gosia Owczarek

    Fajne i przydatne:)