Dlaczego chorujemy na raka i inne choroby?

Parę dni temu doszły mnie słuchy o znajomym chorym na raka – młody człowiek, w naszym (tj. moim i męża) wieku. I w zasadzie takie wieści pojawiają się co pół roku – ktoś na coś zachorował, ktoś na coś nagle umarł. I co gorsza, to w większości młodzi ludzie. I każdy się zastanawia – ale dlaczego, przecież młody, sprawny, na siłownię chodził, nie palił, nie pił… No niestety nie palenie i nie picie nie wystarczą, żeby nie zachorować na raka czy inne ustrojstwo. Jest jeszcze szereg innych rzeczy, o których trzeba pamiętać.

 

Co ciekawe, na co dzień wszyscy gonią za pieniędzmi i zaspokojeniem wszystkich naokoło. Jedzą co popadnie, w biegu, byle szybko i dużo. I kiedy przychodzi choroba, te pieniądze i wszystko inne jakoś przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Ale jeśli można temu zapobiec, to jakoś wszyscy mają to gdzieś 🙂 Tacy właśnie jesteśmy. Gdzie tu sens, gdzie logika?

 

Żeby zrozumieć, dlaczego teraz więcej młodych osób zaczyna chorować, trzeba spojrzeć na to, co się wokół dzieje – wystarczy przejść się do najbliższego spożywczaka i poczytać skład produktów. Coraz bardziej jesteśmy “zaśmiecani” z każdej strony – im bardziej rozwija się przemysł i gospodarka, tym gorzej dla naszego zdrowia. Kiedyś nasi rodzice i dziadkowie jedli głównie owoce i warzywa z własnego ogródka i płukali włosy pokrzywą, a dzisiaj niestety kupuje się wszystko w sklepach. Bo jest prościej, szybciej – bo życie jest dużo bardziej dynamiczne niż kiedyś. Cały czas gdzieś się śpieszymy – cały czas mamy coś do zrobienia. Nie mamy czasu gotować, czytać składu czy nawet myśleć o tym, co jemy.

 

Niektórzy na słowa: “dbaj o siebie” odpowiadają: nikt nie jest nieśmiertelny, na coś trzeba umrzeć. To akurat dla mnie durny argument, bo jaki jest sens, żeby chorować w młodym wieku czy w ogóle chorować jeśli wcale nie musimy? I możemy z dużym prawdopodobieństwem przeżyć wiele lat w dobrym zdrowiu? To lepiej się męczyć czy lepiej się cieszyć w pełni życiem? Bo mnie na przykład wcale choroba nie pociąga, to nic przyjemnego.

 

No ale przejdźmy może do tego, skąd tak naprawdę biorą się choroby, bo wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy o istnieniu niektórych rzeczy, które nam szkodzą.

 

Od samego początku dnia, kiedy wstajemy i idziemy się myć, aż po wieczór, kiedy kładziemy się spać, non stop mamy styczność z toksynami. Dzień w dzień, przez całe lata.

 

Zobaczmy więc jak wygląda przeciętny dzień Janka, 30-letniego pracownika dużej korporacji.

 

Janek wstaje ok. godziny 7-mej i najpierw idzie umyć zęby pastą z fluorem. Potem idzie pod prysznic, gdzie myje się szamponem i mydłem z chemicznym składem. Następnie ubiera się w ciuchy wyprane z użyciem proszku (o chemicznym składzie oczywiście) i napachnia się perfumami. Potem szykuje sobie kawę (rozpuszczalną, z krowim mlekiem i z 2-3 łyżkami cukru). Śniadanie pomija bo mu się spieszy – ale robi sobie bułkę z szynką i pomidorem (z pestycydami) do pracy. W pracy w ciągu dnia robi sobie kilka przerw na papierosa i wypija litr Coca Coli. W okolicach południa ma ważne spotkanie z klientem, gdzie zakłada swój czysty garnitur prosto z pralni chemicznej i pije kolejną kawę. Po południu zjada w końcu bułkę. Wieczorem przyjeżdża zmęczony i zestresowany do domu, ale nie chce się mu gotować, wiec zjada na szybko gotowe danie z marketu, odgrzane w mikrofali. W nocy znów myje zęby pastą z fluorem i kładzie się spać (w pościeli wypranej proszkiem..).

 

Podsumujmy z czym ma styczność Janek przez cały dzień:

 

  • pasta do zębów z fluorem (fluor to trucizna, jest składnikiem leków psychotropowych, a kiedyś był nawet używany jako trutka na szczury)
  • kosmetyki i perfumy (poczytajcie o parabenach, parafinie, SLS i innych TUTAJ)
  • proszek do prania, płyn do mycia naczyń i inne środki czyszczące (amoniak, chlor, rozpuszczalniki syntetyczne, fosforany itp. – to są wszystko substancje powodujące nowotwory oraz uszkodzenia organów)
  • kawa rozpuszczalna (nie dość, że odwadnia, wypłukuje magnez i wapno, to jeszcze zawiera ochratoksynę, która działa rakotwórczo)
  • mleko (pij mleko, będziesz kaleką – sporo w tym prawdy niestety, mleko dostępne w sklepach jest wysokoprzetworzone i zawiera zdecydowanie dużo więcej wapnia, niż jest nam to potrzebne)
  • cukier (wiadomo.. “biała śmierć”, nie trzeba nic więcej pisać)
  • bułka/chleb (szereg różnych ulepszaczy, emulgatorów, stabilizatorów, no i oczywiście bułka tarta i mąka pszenna – słynny gluten)
  • szynka (woda, polifosforany, azotyny… poczytaj)
  • pomidor (pestycydy, no chyba, że masz własne to ok )
  • papierosy (mnie aż dreszcze przeszły jak zobaczyłam TEN OBRAZEK)
  • coca cola (jedna mała puszka ma aż 9 łyżeczek cukru!!)
  • gotowe danie z marketu (cukier/aspartam lub syrop glukozowy, niezdrowe tłuszcze oraz szereg wzmacniaczy, konserwantów, emulgatorów, zagęstników itp.)

 

Oczywiście to nie wszystko – wiele rzeczy tu brakuje – np. ciekawi mnie jakość wody jaką pije Janek albo czy w ogóle ją pije. Nie uwzględniłam też spalin, które wdycha Janek gdy jedzie do pracy i z niej wraca. Nie uwzględniłam batonika, którego Jaś przegryzł w międzyczasie ani mikrofali, w której odgrzewał jedzenie. Nie mówiąc o plastikowym opakowaniu, w którym była żywność. Takich przykładów można mnożyć bez końca.

 

Teraz czy patrząc na tą listę wyżej nie masz wrażenia, że Janek cały dzień przyjmuje substancje rakotwórcze??? To jak do cholery ma nie zachorować na raka?? Albo taką cukrzycę?

 

Nie chodzi mi jednak o to, żeby teraz popadać w paranoję, bo nagle okaże się, że nie możemy nic jeść, pić, ani dotykać. Wiele rzeczy jednak można zastąpić produktami o znacznie lepszym składzie lub wyeliminować je całkiem z diety. Ale to jest temat na odrębny wpis.

 

A teraz spójrzmy jeszcze na wszystkich winowajców chorób, z którymi mamy do czynienia w dzisiejszej rzeczywistości:

  • nawyki – papierosy, alkohol
  • metale ciężkie (ryby – rtęć, stare farby – ołów, plomby amalgamatowe – rtęć, struny gitarowe – nikiel itp.)
  • ekspozycja na czynniki chemiczne (dymy, gazy, pary, pyły, czy ostatnio ciekawy temat – smugi chemiczne)
  • stres
  • odwodnienie (mało kto niestety dba o wypicie 2 litrów wody dziennie)
  • pasożyty: grzyby, bakterie, wirusy i robaki (czy poza odrobaczaniem swojego psa, myślałeś kiedyś, żeby odrobaczyć siebie? Okazuje się, że aż 80% społeczeństwa ma pasożyty)
  • związki chemiczne w kosmetykach, perfumach, środkach czystości
  • zmniejszona aktywność fizyczna w ostatnich 50 latach (komputery, maszyny, samochody robiące wszystko za nas)
  • tłuszcze trans (ciasta, margaryna, chipsy, fast foody itp.)
  • cukier – jest wszędzie, cały dzień go wsuwamy w różnych postaciach (ziemniaki, makarony i pieczywo też podnoszą poziom glukozy!) – nie dość, że narażamy się na cukrzycę, to jeszcze mając nowotwór dalej wsuwamy cukier, a przecież nowotwór żywi się cukrem – zostało to odkryte w 1936 roku przez laureata Nobla, Otto Heinrich Warburga
  • niedobory witamin i minerałów, a co za tym idzie, obniżona odporność i większa podatność na zachorowanie, szczególnie zwracam uwagę na niedobór witaminy D – tutaj pisałam o tym, jak ją uzyskać ze słońca
  • brak niezbędnych kwasów tłuszczowych Omega 6 i Omega 3 (ciało nie może ich samo produkować, jedyny sposób ich pozyskania to z jedzenia i odpowiednie oleje. Omega 6 stymuluje wzrost komórek, a z kolei Omega 3 działa przeciwnie – hamuje ich wzrost. Zatem potrzebna jest ich równowaga (najbardziej zalecany jest stosunek 4:1)
  • leki – paradoksalnie, większość przepisywanych leków przez lekarzy, wcale nam nie pomaga, a wręcz szkodzi, większość ma niestety dość nieciekawy skład chemiczny, nawet zwykłe tabletki od bólu głowy są wbrew pozorom bardzo szkodliwe!
  • promieniowanie elektromagnetyczne (telefony komórkowe)

 

No to teraz, skoro znamy przyczyny chorób, to znaczy, że poznaliśmy swojego wroga i możemy go wyeliminować lub zapobiec jego pojawieniu się. Jak widzisz, rozwiązanie zagadki jest całkiem proste – wystarczy dostarczać organizmowi to, czego potrzebuje i unikać tego, co mu szkodzi. Tak w zasadzie to jak dobrze pokombinujesz, to w tym zdaniu znajdziesz odpowiedź na to, jak leczyć choroby, kiedy już je masz…

 

Nasz organizm ma wspaniałą zdolność regeneracji i gdyby oczyścić go ze wszystkich szkodliwych rzeczy oraz dać mu, to czego potrzebuje.. okazałoby się, że w wielu wypadkach chorobę można całkowicie cofnąć. Sama znam wiele przypadków osób, które po zmianie diety i sposobu życia przestały chorować na “nieuleczalne choroby”. Tylko który lekarz powie Ci, żebyś zmienił dietę?

 

Co ciekawe, nasze geny też wcale nie oznaczają, że musimy zachorować – o ile będziemy dbać o siebie, to możemy w ogóle nie mieć chorób, które mieli nasi przodkowie.

 

Zawsze to jednak lepiej zapobiegać niż leczyć, tak więc w którymś z nadchodzących postów napiszę o tym, czym można zastąpić większość szkodliwych rzeczy, które nas otaczają.

 

Źródła informacji:

Dr. David Servan-Schreiber – Natural Defenses in Preventing and Treating Cancer

Jerzy Zięba – “Ukryte terapie: czego ci lekarz nie powie”

 

Powyższy link do zakupu to tzw. link afiliacyjny. Oznacza to, że jeśli zdecydujesz się zrobić zakupy, to otrzymam z tego prowizję. Jednakże pamiętaj o tym, że wszystko, co polecam na tej stronie, jest przeze mnie sprawdzone i jest to zawsze coś, z czego jestem zadowolona. Będzie mi miło, jeśli Tobie również się przyda.

 

Twoja kolej

Masz jakieś pytania? Śmiało zadaj je w komentarzach pod tym wpisem! Jeśli spodobał Ci się ten wpis, to proszę prześlij go e-mailem do swoich znajomych, lub podziel się nim na Facebooku lub Twitterze. Dziękuję!

 

Opt In Image
Darmowy ebook!

Dołącz do ponad 500 osób, które otrzymały bezpłatny ebook "Narzędzia i książki, które pomogą Ci w biznesie", a także newsletter, w którym dzielę się swoją wiedzą o prowadzeniu biznesu!

Zapisując się na listę zainteresowanych wyrażasz zgodę na na otrzymywanie newslettera z www.rozterkistartuperki.pl. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych osobowych znajdziesz w polityce prywatności.

Zobacz także